• Wpisów: 77
  • Średnio co: 16 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 18:55
  • Licznik odwiedzin: 11 937 / 1311 dni
 
mojamagia
 
Roxy na mój widok zdziwiła się.
- Hej Emi! – przywitała mnie
- Cześć! Wpadłam pogadać! Ja chyba zwariowałam! – zaśmiałam się
- Co jest?
- Nasz sąsiad się wyprowadził a w jego domu zamieszka jakiś inny facet. On jest dziwny! Jak na mnie patrzy czuje... no niepokój, boje się! David mówi że jestem przewrażliwiona, Jake że on jest jakoś związany z magią i ja to wyczuwam bo, wiesz kim jestem. Roxy! Czy ja mam jakąś obsesje?
Dziewczyna zaśmiała się.
- Ej, no! Ja mówię poważnie! – powiedziałam
- Emily… Może powinnaś… zaprosić nowego sąsiada na kawę do was, albo coś? Poznasz go to ci minie! – powiedziała
- No może… ale powiedz! Nie zwariowałam, prawda?
- Nie Emi! – zaśmiała się – Ty taka jesteś! Może Jake ma racje? Coś na pewno czujesz, ale daj spokój!
- No dobra… Ja nie wiem co się ze mną dzieje!
- Emi! Może ty jesteś w ciąży? Jak byłaś wtedy to byłaś bardzo nerwowa!
- Tak myślisz? – spojrzałam na siebie
- Lepiej to sprawdź, bo… - zaśmiała się – Ty i obsesja to mi się nie łączy!
Również się zaśmiałam.
- Słuchaj… Masz czas żeby dzisiaj po pracy do mnie wpaść? Z tego co wiem mówiłaś że Alex ma wolne więc może byście wszyscy przyszli?
Porozmawiałyśmy jeszcze chwile a potem wyszłam. Wróciłam do domu. Kiedy przechodziłam obok domu nowego sąsiada on siedział w oknie i obserwował mnie aż nie weszłam do swojego domu. Cały czas patrzył. To było dziwne. W domu najpierw trochę odpoczęłam a potem zajęłam się obowiązkami domowymi. Po odebraniu córek z przedszkola zajęłyśmy się razem pieczeniem ciasteczek na dzisiejszą wizytę Roxy. Cindy i Annie bardzo je lubią. Bardzo często przychodzą pytać czy je upieczemy. Zrobiłam kruche ciasto, dałam dziewczynką foremki i obie wycinały ciasteczka o różnych kształtach. Szybko się jednak znudziły i sama musiałam dokańczać wszystko. Poukładałam ciasteczka na blasze i włożyłam do piekarnika. Wtedy dostałam smsa od Davida, że dziś wróci wcześniej. Będzie o 17. Ucieszyłam się. Kiedy ciasteczka się upiekły wyciągnęłam z szafki kolorowe lukry w tubkach i posypki, i zawołałam córki żebyśmy razem udekorowały ciastka. Wyszło świetnie. Później zjadłyśmy razem obiad i zaczęłam się z nimi bawić a niedługo potem wrócił David. Annie i Cindy bardzo się ucieszyły, że ich tata wrócił wcześniej. Przygotowałam dla niego obiad a potem razem czekaliśmy na przyjście mojej przyjaciółki. Roxy z rodziną zjawiła się punktualnie.
- Ciocia Roxy! - zawołały radośnie Annie i Cindy na jej widok.
- Chodźcie kochane! - powiedziała dziewczyna przytulając je.  
- Cześć Dennis! - przywitały chłopca i chwyciły za ręce.
- Chodź! Pokarzemy ci naszą nową zabawę! - powiedziała Annie i całą trójką pobiegli do pokoju moich córek.
- Już się pobiegli bawić! Normalnie mam przed oczami ciebie i Davida z tych wszystkich opowieści. - zaśmiał się Alex.
- No! Ja też! - powiedział David
Przywitaliśmy się i usiedliśmy w salonie przy kawie i ciasteczkach. Rozmawialiśmy na różne tematy.
- Pyszne te ciastka, Emi! Dasz mi potem przepis? - spytała Roxy
- Jasne! - powiedziałam uśmiechając się
- Emi! I jak się czujesz? Roxy mi mówiła że czujesz coś dziwnego od nowego sąsiada. - powiedział Alex
- Lepiej mi trochę! Wzięłam sobie tabletki i staram się o nim nie myśleć!
- A jak z tą ciążą? Miałam racje? - spytała Roxy
- Jaką ciążą? - zdziwił się David
- Spokojnie! - zaśmiałam się - Roxy podejrzewała że ten mój niepokój jest związany z tym, że mogę spodziewać się dziecka, ale nie miała racji!
David uśmiechnął się.
- Szkoda! Fajnie by było mieć kolejny raz takie malutkie słodkie dzieciątko! – powiedział
- Może kiedyś! – powiedziałam uśmiechając się
- A jak z pomysłem żeby gościa tu zaprosić? - pytała dalej dziewczyna
- Nie! Nie zrobię tego! Jeszcze nie! - powiedziałam przytulając się do Davida
- Nie denerwuj jej już Roxy! Zmieńmy temat! Martwię się o nią! - powiedział na to David
- Dobrze! Mam tylko nadzieje, że ci to przejdzie i to jak najszybciej! - powiedziała Roxy biorąc z miski już kolejne ciasteczko
- Nie jedz ich tyle, bo dla innych zabraknie! - zaśmiał się Alex
- Cicho! Będę jadła, bo są pyszne! - zaśmiała się dziewczyna
- Będziesz słodka jak zjesz za dużo! Nie jedz! - zaśmiał się David
- Nigdy nie mów, że jestem słodka! Emily jest a ja nie!
- Dobra, dobra! - śmiał się dalej
- Słodka Roxy! Słodka Roxy! - drażnił się z nią Alex
Roxy dzięki swojej mocy zwierząt zmieniła się w srebrzystego wilka i wskoczyła na swojego męża.
- Słodka Roxy! Słodka Roxy! - powtarzał dalej śmiejąc się
Roxy jako wilk zaczęła go lizać po twarzy a Alex przestał mówić i tylko się śmiał, i wyrywał.
- Już ci starczy? - zaśmiała się Roxy.
- No! - powiedział roześmiany Alex
My z Davidem również się śmialiśmy. Roxy skoczyła z powrotem na swoje krzesło i zmieniła znów w dziewczynę.
- No! Spróbuj jeszcze raz tak na mnie powiedzieć! - zaśmiała się
Alex śmiejąc się wstał od stołu i poszedł do kuchni umyć i wytrzeć twarz.
- Ty to jesteś dobra! - powiedział David - Kiedy ja droczę się z Emilką to zwykle zaczyna mnie łaskotać lub całować!
- Tak, ale twój sposób też ciekawy! - powiedziałam
Roxy wróciła do jedzenia moich ciastek.
- Fajnie by było gdyby Dennis też miał po mnie tą moc! - powiedziała po chwili
- Annie i Cindy mają moce po nas! To, że Cindy będzie miała wodę było oczywiste, a Annie moc ognia odkryła gdzieś półtora roku temu! - powiedział David
Wtedy wrócił Alex i usiadł na swoim miejscu.
- Dennis jeszcze może odkryć w sobie magie! Najpóźniej odkrywa się moce w wieku 8 lat więc jeszcze wszystko przed nim! - powiedziała Roxy
- Mhm! Może mieć 4 moce. Zwierzęta po Roxy, światło po moim tacie, ogień po babci Roxy lub moc poruszania przedmiotami jak siostra mamy Roxy. Takie mamy moce w rodzinie! - powiedział Alex
- 3 rodzaje mocy, Alex! Poruszanie przedmiotami nie jest mocą tylko zdolnością i nie jest ona dziedziczona! Po prostu się zdarza! - poprawiła go Roxy
- Dobra! Nie znam się na magii! Nie mam mocy!
- Moim zdaniem moc zwierząt powinna być zdolnością! Nie ma wymiaru zwierząt więc powinni uznać to za zdolność! - powiedział David
- Jest mocą dlatego, że się dziedziczy! Kiedyś była uznawana za zdolność puki nie odkryli tego faktu! - powiedziałam
- Szkoda, że nie ma wymiaru zwierząt! - powiedziała Roxy - Super by było się znaleźć w takim miejscu!
- Twój dom to prawie wymiar zwierząt - zaśmiałam się - Ile ich tam macie, co?
- Mamy 4 psy, 3 koty, 5 królików i akwarium z 15 rybkami! - zaśmiała się dziewczyna
- Nie źle! My tylko psa! Właśnie! Gdzie Lila? - powiedział mój mąż patrząc na mnie
- Ostatnio spała w kuchni pod stołem! - powiedziałam uśmiechając się
- Lila! - zawołał David a po chwili z kuchni przybiegła suczka i usiadła na ziemi kładąc łeb na jego nogi.
- Moja kochana! - powiedział chłopak i zaczął ją głaskać
- Emilka będzie zazdrosna! - zaśmiał się Alex
- Gdzie tam! - zaśmiał się David - Emilkę kocham najbardziej na świecie!
- Ja ciebie też! - pocałowałam męża w policzek.
- Wy jesteście taką słodką parka! Ile już jesteście razem? - spytał Alex
- Parą 25 lat! Chyba, że liczyć to co się ukrywaliśmy to tak 27! A małżeństwem od 6 lat! - powiedziałam uśmiechając się
- I nigdy nie pokłóciliśmy się do zerwania tak jak zdarza się w większości związków! - dodał David całując mnie w policzek a Lila znów pobiegła do kuchni
- U nas było blisko do zerwania, ale jednak się nie stało i też jak raz się związaliśmy tak cały czas jesteśmy! - powiedział Alex
- Pogryzła cię? - zaśmiał się David
- Nigdy bym mu krzywdy nie zrobiła! - zaprzeczyła Roxy
- Ja Davidowi też! - uśmiechnęłam się
- Niby nie, ale jednak! - zaśmiał się i pokazał trzy ślady moich długich paznokci na ramieniu. - Pamiętajcie! Nigdy nie wolno łaskotać Emily, bo tak to się skończy
- Zapamiętam! - powiedziała Roxy śmiejąc się.
- Przepraszam! Nie chciałam! - powiedziałam przytulając Davida
- Spokojnie! Nie musisz! Tyle razy już byłem przez ciebie podrapany, że już tego nie czuję! - zaśmiał się i pocałował mnie w policzek. – Przyzwyczaiłem się!
- Wiecie na co mam teraz ochotę? - powiedziała nagle moja przyjaciółka
Alex spojrzał na nią uśmiechając się.
- Wyjść na dwór i pobiegać! - powiedziała Roxy
- Ty to masz ADHD! - zaśmiał się David
- Nie mam! - zaprzeczyła Roxy - Kocham biegać, bo mam moc zwierząt i tak jak one muszę się ruszać!
- ADHD! - powtórzył znów David
- Sam jesteś ADHD! - zaśmiała się Roxy i znów zmieniła w wilka.
Przebiegła się kilka razy po salonie i już jako człowiek usiadła przy stole.
- Moja kochana! - szepnął Alex i pocałował ją w usta
- Też cię kocham! - odpowiedziała uśmiechnięta dziewczyna
Wtedy z góry przybiegły nasze dzieci. Annie usiadła Davidowi na kolanach, Cindy mnie a Dennis Alexowi.
- Ciastka! Możemy trochę? - spytała Annie
- Oczywiście! - odpowiedziałam jej
Cała trójka wzięła więc z miski po jednym ciastku.
- I jak wam smakują? - spytałam po chwili
- Pyszne! - odpowiedzieli zgodnie
- To się ciecze! - uśmiechnęłam się
Dzieci posiedziały z nami chwilę.
- Mamo? A możemy iść się pobawić w ogrodzie?  - spytała Cindy
Spojrzałam za okno. Było jeszcze jasno.
- No dobrze! Możecie iść! Tylko uważajcie! - powiedziałam uśmiechając się
Dzieci zeszły z naszych kolan i poszły w stronę drzwi wyjściowych.
- Emily! Co byś powiedziała na to, żebyśmy się wybrały z dziećmi do zoo? - spytała Roxy
- Tak! Świetny pomysł! Sama myślałam żeby się wybrać niedługo do zoo! - powiedziałam uśmiechając się
- To kiedy? Może za tydzień w sobotę?  - spytał Alex
- Mhm! Może być! – powiedziałam
- Ej! Może zostawimy tam moją Roxy, co? Nadawała by się!  - zaśmiał się Alex
Ja i David roześmialiśmy się.
- No! Chcesz swoją żonę w zoo zostawić?! - powiedziała Roxy
- Nie! Nigdy cię nie zostawię! - powiedział chłopak przytulając dziewczynę
Nagle rozległ się krzyk a potem ryk jakby potężnego zwierzęcia. Od drzwi wejściowych przybiegł Dennis. Był przerażony. Od razu rzucił się w ramiona Roxy. Wyglądał jakby zobaczył coś okropnego! Wszyscy w pierwszej chwili nie wiedzieliśmy co się dzieje. Wtedy znów usłyszałam krzyk. Tym razem był to bardziej pisk.
- Dziewczynki! - krzyknęłam i jak najszybciej pobiegłam przed dom.
Chwile po mnie przybiegł David, Alex i Roxy z Dennisem na rękach.
- Mamo! - zawołały dziewczynki
Kawałek przed nami stał nasz nowy sąsiad pan Jefferson i trzymał obie mocno za ręce.
- Co pan robi?! - powiedziałam robiąc krok do przodu
Mężczyzna na to warknął niczym lew. Przestraszyłam się i cofnęłam.
- Przyszedłem po małe! Zabieram je! - powiedział pan Jefferson grubym głosem.
- Zostaw moje córki! - krzyknął David
- Bo zaraz tam podejdziemy! - dodał Alex
Mężczyzna wpatrywał się w nas nawet nie mrugając. Nagle jego skóra zaczęła się zmieniać na zielono brązową barwę. Urósł do 3 metrów i chwycił obie dziewczynki w swoje wielkie łapy.
- Co to jest?! - zdziwił się Alex
- Jestem trollem górskim. Zapomniane istoty skazane na wygnanie. Za 5 dni to wreszcie się zmieni! W czasie pełni księżyca wydobędę z małych Niebieskie światło! My, trolle będziemy rządzić wymiarem ziemi! - ryknął i otworzył na murach swojego domu ogromny zielony portal.
- Mamo! Tato! - krzyczały zapłakane Annie i Cindy
Natychmiast wyciągnęłam ręce przed siebie i uderzyłam w trolla strumieniem wody. Jednak nic mu się nie stało. David zrobił to co ja i uderzył w jego plecy płomieniem ognia.
- Mam zbyt grubą skórę by tak prosta magia mi coś zrobiła! Jestem królem więc jestem na nią odporny! - ryknął i wbiegł w portal zabierając ze sobą przestraszone Annie i Cindy.
Zniknęli. Patrzyłam chwilę przerażona przed siebie a potem padłam na kolana i zaczęłam płakać. David podszedł do mnie, pomógł mi wstać i mocno przytulił. Też płakał.
- Przykro mi! - powiedział Alex kładąc mi rękę na ramieniu -  Co teraz zrobicie?
- Pójdę po nie, oczywiście! Ale... Dlaczego właśnie mnie to spotyka?! Jak on im coś zrobi to ja się zabije! - płakałam dalej.
- Emily... Będzie dobrze! - powiedziała Roxy
- Chodź kochanie! - powiedział David i wprowadził mnie do domu
Usiedliśmy wszyscy na kanapie. Wtuliłam się w ramię Davida i dalej płakałam. Czułam się jak anioł któremu podcięto skrzydła.
- Pójdziemy po nie! Obiecuję ci! - powiedział do mnie mąż ścierając mi łzy z policzków.
- Ja idę z wami! - powiedziała na to Roxy
- Nie Roxy! Zostaniesz i zajmiesz się sklepem pod moją nieobecność, dobrze? - powiedziałam
- Możemy zamknąć sklep na kilka dni!
- Nie mamo! Zostań! A jak tamten zły pan przyjdzie po mnie? Tata nie umie czarować! - powiedział na to Dennis
- Oj nie bój się! - powiedziała Roxy przytulając syna. – Zostanę i będę was bronić!
Spojrzałam za okno.
- I widzicie! Miałam racje! On nie był normalny! Miałam racje! – krzyczałam
- Ciii... - uspakajał mnie mąż. - Spokojnie księżniczko!
- My już może pojedziemy, co Roxy? Dennis jest przerażony! Najlepiej jak wróci do domu! Martwię się! Chodź! - powiedział Alex
- Nie ma mowy! Wy jedźcie! Ja nie zostawię Emily! To moja przyjaciółka! - powiedziała na to dziewczyna.
- No dobra! Zostań! - powiedział Alex biorąc od niej Dennisa na ręce
- Pa kochanie! Wrócę nocą lub nad ranem! Zobaczę!
Roxy pocałowała męża w policzek a potem on wraz z synem wyszli z naszego domu i odjechali.
- Co teraz Emi? - spytał mnie David
- Musimy po nie iść! Facet zanim zniknął powiedział, że jest z wymiaru ziemi. Musimy więc tam iść! Jake! On nam pomoże! - powiedziałam i przestałam płakać
- No to dzwoń po niego! - powiedziała Roxy
- Wiesz... To nie będzie takie proste... On jest nauczycielem, mamy czerwiec no i on dziś wyjechał ze swoją klasą na wycieczkę z noclegiem i go nie ma! - powiedziałam
- Dzwoń mimo wszystko! Tu chodzi o życie naszych córek! - powiedział David
Wzięłam telefon i wybrałam numer Jake'a. Odebrał.
- Emi? Cześć, co chciałaś? Nie mam dużo czasu, więc szybko! - powiedział
- Jake! Przyjeżdżaj jak najszybciej! - powiedziałam zapłakanym głosem
- Emi? Ty płaczesz? Co się stało?!
- Jake! Ja miałam racje! Tamten człowiek co się wprowadził obok... On porwał moje córki! Porwał Annie i Cindy! Przyjeżdżaj, błagam! On zamienił się w wielkiego potwora i zabrał je do zielonego portalu! Troll porwał mi córki!
- O Boże! Znajdę zastępstwo za mnie na wycieczkę i jak najszybciej przyjadę. Nie zrobił wam nic?
- Nie! Jestem cała i wszyscy co ze mną byli, ale dziewczynki... - zaczęłam bardziej płakać
- Spokojnie! Nie martw się! Jak najszybciej będę! Obiecuję! Chodź prawdopodobnie zjawie się jutro rano. Pa!
Rozłączył się.
- Postara się przyjechać jak najszybciej! - powiedziałam patrząc na Roxy i Davida.
Usiadłam znów na kanapie i położyłam głowę na kolanach Davida.
- Dlaczego zawsze ja? – spytałam patrząc mu w oczy – Dlaczego zawsze mnie to spotyka? Najpierw ty i Rosaly, potem Olivia a teraz nasze małe ukochane córeczki. Dlaczego to wszystko? Czym zawiniłam?
- Emilciu… To nie twoja wina! Chodzi o moc, bo wiesz… Jesteś…
- To bycie księżniczką wody jest najgorszą rzeczą jaka mnie w życiu spotkała! Wolałabym już być bezdomną niż księżniczką! Wolałabym już być nikim! – krzyczałam – Wszystko i wszyscy chcą skrzywdzić ważne dla mnie osoby żeby tylko wyciągnąć od nas tą głupią moc Niebieskie światło. Ja tak naprawdę nawet nie wiem co to za magia! Dlaczego wszyscy tak jej chcą?!
- Bądź spokojna, skarbie! To nie twoja wina!
- Moja! Właśnie to jest moja wina, bo przekazałam Cindy tą moc!
- Nie Emi! To nie przez ciebie! Bądź spokojna! Zdenerwowana i załamana nie poradzisz sobie w magicznych wymiarach! – powiedziała Roxy
- Ona ma racje! Spokojnie! Kiedy już wrócimy z dziewczynkami pojedziemy wypytać twoją matkę o tą moc! Może ona będzie wiedziała! Jest w końcu córką Królowej Magii! – powiedział David
Zamknęłam oczy i próbowałam uspokoić myśli. Co tak naprawdę nosiłam w sobie kiedyś, a teraz moja starsza o kilka minut córka, że całe zło świata chce to zdobyć. Muszę się w końcu dowiedzieć czym jest Niebieskie światło. Zasnęłam. Obudziłam się nad ranem. Nadal leżałam głową na kolanach Davida a Roxy już nie było. Spojrzałam na chłopaka. Nie spał.
- Hej Emilka! – przywitał mnie
- Jake przyjechał? Gdzie Roxy?
- Roxy wróciła do domu po tym jak zasnęłaś a Jake'a jeszcze nie ma. Nie spałem całą noc. Niedawno dzwoniłem do szefa, że dzisiaj nie będę mógł przyjść do pracy. Wziąłem tygodniowy urlop.
- Dobrze... – powiedziałam
Podniosłam się i usiadłam obok niego.
- Jake pewnie zaraz będzie. Chodźmy coś zjeść! - powiedział David
- Nie jestem głodna…
- Idziemy i koniec! Będziemy pewnie zaraz ruszać po dziewczynki, więc musisz coś zjeść żebyś mi tam nie zasłabła.
- Daj spokój! Nie jestem dzieckiem!
- Obiecałem się tobą opiekować i będę, więc musisz coś zjeść! Inaczej cię tam nie puszcze i pójdę sam!
- No zgoda...
Wstaliśmy i poszliśmy razem coś zjeść. Jakoś się do tego zmusiłam, chociaż nie miałam ochoty. Myślałam tylko o tym by bezpiecznie sprowadzić córki z powrotem na ziemię.

Nie możesz dodać komentarza.