• Wpisów: 77
  • Średnio co: 16 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 18:55
  • Licznik odwiedzin: 11 808 / 1250 dni
 
mojamagia
 
Po śniadaniu ja i David znów usiedliśmy na kanapie w salonie. Chłopak widział, że znowu zaczynam płakać więc przytulił mnie do siebie.
- Wszystko będzie dobrze, kochanie! Na pewno uratujemy dziewczynki. – powiedział do mnie
- Bardzo się boje David! - powiedziałam – Jeśli je stracę... Nie wiem czy bym to przeżyła!
- Nawet o tym nie myśl! Co ja bym bez was zrobił?! Ty i nasze córeczki jesteście dla mnie wszystkim. Nie umiałbym bez was żyć!
Uśmiechnęłam się i przytuliłam do niego. W tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi.
- To na pewno Jake! - powiedziałam – Pójdę otworzyć!
Wstałam i pobiegłam do drzwi. Otworzyłam je.
- Nareszcie jesteś! - powiedziałam na widok przyjaciela – Tylko ty możesz nam pomóc!
- Przyjechałem najszybciej jak mogłem. W końcu chodzi o twoje córki. - odpowiedział Jake
- Dziękuję ci jeszcze raz za to, że zgodziłeś się pomóc. Nie wiem co ja bym bez ciebie zrobiła!
Chłopak spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
- Ta bluzka... - powiedział – Miałaś ją tego dnia...
- Co? - zdziwiłam się
- No wiesz... 9 lat temu w tą noc... Nadal pamiętam to cudowne uczucie kiedy całowałaś mnie z szaleństwem w oczach... Nigdy nie czułem się lepiej niż wtedy z tobą w ramionach...
- Co ty powiedziałeś? - szepnęłam i cicho zamknęłam za sobą drzwi od domu wychodząc na zewnątrz.
Wściekłam się.
- Oszalałeś chyba mówiąc o tym teraz! - powiedziałam zaciskając pięści
Jeszcze zanim wyszłam za Davida zrobiłam coś bardzo głupiego. Mieliśmy z Jake’iem po 20 lat… Trochę pokłóciłam się z Davidem i tak jakoś wyszło… Zdradziłam go... Przespałam się z Jake'iem... Kłóciliśmy się z Davidem 10 minut. Potem krzyknęłam, że idę do Jake’a i jeśli przemyśli sobie co do tej pory powiedziałam ma do mnie zadzwonić. Nie miałam ochoty teraz wychodzić, ale chciałam by David zastanowił się nad tym wszystkim sam. Dlatego poszłam najbliżej gdzie mogłam. Do przyjaciela... Trzasnęłam drzwiami i wyszłam. Był to wieczór. Po drodze trochę płakałam. Wiedziałam, że ta kłótnia to nie moja wina lecz jego i było mi bardzo przykro, że na mnie krzyczał. Gdy Jake zobaczył mnie zapłakaną od razu bez namysłu mnie wpuścił i pytał co się stało. Opowiedziałam mu wszystko, uspokoiłam się i dalsze spotkanie toczyło się jak zwykle. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się… Było fajnie. Zapomniałam o kłótni z Davidem. Jak zawsze Jake mnie trochę podrywał. Wciąż od czasów jak tylko się poznaliśmy bardzo mnie kochał. Wiedziałam o tym już od dawna i starałam się to w nim przytłumić by nic nie groziło mojemu związkowi. W czasie rozmowy mówił mi wciąż, że jestem śliczna, i że naprawdę bardzo mu się podobam. Ja prosiłam żeby przestał, bo doskonale wie, że mam już chłopaka. Na chwile się uspokoił usypiając moją czujność. Z reguły nigdy nie przestawał na prośby. Od zawsze broniłam się przed nim chodź w głębi mojego serca nadal było trochę miejsca dla niego. Zdobył mnie jeszcze zanim związałam się z Davidem i tak trochę mi zostało. Czułam coś do niego chociaż teraz było to już tak słabe, że po krótkim czasie niewidzenia się myślę, że miłość by zniknęła. To za sprawą Davida. Zanim zostaliśmy parą chodź i tak się broniłam przed Jake’iem kochałam go prawie tak samo. Teraz tego uczucia już prawie niema. Miłość z Davidem zniszczyła moje wszystkie pozostałe zauroczenia. Te do Jake’a, te do mojego ulubionego piosenkarza… Nawet się z tego powodu cieszyłam. Wiedziałam, że nie mogę mieć dwóch i dlatego wybrałam Davida. Miłość do niego była o wiele silniejsza niż jakakolwiek inna. Dlatego też nie pozwalałam Jake'owi się podrywać. Po długiej rozmowie chłopak nagle wstał i wyszedł do swojej sypialni. Powiedział, że chce coś przynieść. Chwilę potem zawołał mnie żebym mu w czymś pomogła. Niczego nie podejrzewałam i poszłam. Gdy weszłam do środka on zamknął za mną drzwi. Byłam lekko zdziwiona, bo nie wiedziałam o co chodziło. Jake powiedział, że już sobie poradził z tamtym i nie muszę mu pomagać. Otworzył znów drzwi i powiedział, że możemy wrócić. Podeszłam do nich a on nagle powiedział, że coś mu się przypomniało. Usiadł na łóżku i wyjął telefon. Powiedział żebym usiadła obok a ja zrobiłam to. Pokazał mi parę różnych zdjęć i swoją nową grę. Posiedzieliśmy tam chwilę rozmawiając dalej. Jake spytał czy pamiętam nasze przygody z gimnazjum ze złą nauczycielką, wyprawy do magicznych wymiarów i kiedy ja ruszyłam kilka lat później ratować siostrę. Zaczęliśmy sobie wszystko przypominać i opowiadać jak to pamiętamy. Po chwili chłopak przysunął się bliżej mnie. Bawił się kosmykiem moich włosów opowiadając dalej. Później przesuwał rękę po moim ramieniu. Na delikatny dotyk od zawsze można było mnie podejść a on to wykorzystał. Znajomi śmiali się, że każdy, nawet najbrzydszy i najokropniejszy zdołałby mnie tak zdobyć. Ja wiedziałam, że jest inaczej. Pozwalałam się tak tylko z miłości do tej osoby. Nawet tak niewielkiej. Trochę jeszcze go kochałam więc dlatego zaczęłam powoli mu ulegać. Powiedział mi później jeszcze parę słodkich słówek. Udało mu się. Z uśpioną czujnością, uwiedzioną na słodkość na chwilę oderwał mnie myślą od rzeczywistości. Chwila trwała wystarczająco długo żeby chłopak zdążył się zorientować, że to może być jego jedyna szansa. Wsunął mi rękę we włosy i pocałował w policzek. Zaczęłam się lekko wybudzać z zauroczenia w jakie na moment wpadłam. Zdążyłam tylko powiedzieć „Jake! Ja nie…” i chłopak zaczął mnie całować w usta. W pierwszej chwili próbowałam go odepchnąć. Nagle poczułam do niego miłość którą od zawsze w sobie kryłam, i uległam… Nie odrywając się ode mnie wziął mnie na ręce i położył na swoim łóżku. Powiedział do mnie "To tylko jedna noc, kochana Emi! Nic się nie stanie! Nie powiem mu!”. Nie wiem dlaczego ale zamknęłam wtedy oczy i powiedziałam tylko „Jestem twoja!”. Po paru minutach słodkiego całowania coś nam przerwało. Usłyszałam, że dzwoni mój telefon. Wyjęłam go z kieszeni i zobaczyłam, że to David. Gdy Jake zobaczył, że dzwoni do mnie mój chłopak natychmiast zaczął mnie całować po szyi. Nie wiem skąd  wiedział, że to uwielbiam. Tym razem całował mocniej niż wcześniej. Odpłynęłam… Same zamknęły mi się oczy a telefon wypadł z ręki. Spadł na podłogę i gdy o nią uderzył wyleciała z niego bateria. Nikt już nie mógł się do mnie dodzwonić. Stałam się własnością Jake'a. Oboje zdjęliśmy z siebie nawzajem ubrania i tak się to jakoś potoczyło… Wróciłam do zdrowych zmysłów dopiero po wszystkim. Najpierw czułam się bardzo szczęśliwa. Jake robił to równie cudownie jak mój chłopak. Całował mnie w usta i po szyi... Był taki słodki, delikatny, czuły i chyba za bardzo to na mnie podziałało. Czułam się taka zakochana i szczęśliwa... Nigdy wcześniej nie robiłam tego z nikim innym poza Davidem. Z nim zawsze był ogień. Głównie ogień. Płomienne uczucia i moc Davida która doprowadzała moją wodę do wrzenia. Jake za to jako lód uczuciami rozpalał a mocą chłodził. I to dosłownie! David nigdy swojej magicznej zdolności nie używał by rozkochać mnie w sobie jeszcze bardziej. W przeciwieństwie do Jake’a. Gdy on przesuwał po mnie ręką za nią moja skóra na chwilę pokrywała się szronem. Nie był on jednak taki lodowaty jak prawdziwy. Był lekko chłodny a czucie gdy lekko mnie pokrywał było cudowne. Wręcz obłędne! Chłopak widział, że mi się to podoba więc celowo robił to praktycznie bez przerwy. Do tego jednym ruchem ręki w tył spowodował, że cały pokój zaczął pokrywać się śniegiem i lodem. Wtedy powiedział żebym na chwilę spojrzała. To co zobaczyłam było przepiękne. Widziałam jak ściany zamarzają, meble pokryły się lodem, na szybach okien powstały piękne wzory ze szronu. Do tego Jake przy suficie wyczarował niewielkie chmury z których zaczął padać śnieg. Padał i znikał kilka centymetrów nad nami. Klimat jak w jakimś lodowym zamku. Do tego ta słodka miłość między nami... To było takie piękne... Spojrzałam na Jake'a i powiedziałam zachwycona „Jakie to wszystko jest śliczne!”. On przeciągnął ręką po mojej twarzy i powiedział „Najpiękniejsza z tego wszystkiego jesteś ty, moja kochana” a ja wtuliłam się w niego i dalej zaczęliśmy się całować. Mimo lodu dookoła chłodu jednak nie było czuć ani trochę. Nie wiem czy to z powodu miłości między nami przez którą zapomniałam o otaczającym mnie świecie, czy mój przyjaciel celowo zrobił nie zimny śnieg. Ale nie chciałam wiedzieć. Czułam się po prostu fantastycznie. Jake nie pozwalał mi jednak tym wszystkim na kompletne szaleństwo jak David. Mój chłopak rozkochiwał mnie tak mocno jak tylko mógł nie stawiając przy tym żadnych granic. Robiliśmy ze sobą to na co tylko mieliśmy ochotę. Uwielbiałam to! Mogłam szaleć ile chciałam. Zawsze bawiłam się świetnie. Jake nie robił tego tak samo, ale w jego ramionach było mi równie dobrze... Poświęcał mi tyle uwagi... Nie miałam najmniejszej ochoty przestawać. Nie wiem jak to zrobił, ale całkowicie wybił mi z głowy, że kogoś mam. Ten wieczór był tak niesamowity, magiczny, cudowny... Tak nieziemski jak mój pierwszy raz z Davidem. Wtedy też czułam się podobnie. Czułam tak wielką miłość... Jake świetnie całował a jego dotyk doprowadzał wprost do obłędu.  Podobało mi się puki nie odzyskałam rozumu. Gdy skończyliśmy przytuliłam się do przyjaciela i uśmiechnięta zamknęłam oczy a śnieg i lód dookoła zniknęły. Jake wsunął mi rękę we włosy i powiedział „Moja księżniczko! Zostań ze mną do rana. Jesteś taka cudowna...” Na to powiedziałam mu, że jestem dzięki niemu bardzo szczęśliwa a on głaszcząc mnie po głowie mówił jak bardzo mnie kocha. Byłam gotowa zostać z nim tak nawet do następnego wieczoru. Chłopak pocałował mnie w czoło i powiedział „Moja ukochana Emily... Zawsze będę kochał tylko ciebie.” a do mnie właśnie dotarło co zrobiłam. W jednej chwili radość i szczęście zmieniły się w strach, smutek i przerażenie. Zdradziłam Davida… Wyskoczyłam z łóżka, pozbierałam swoje rzeczy i szybko ubierając się wybiegłam z pokoju. Jake wołał za mną pytając co się nagle stało skoro przed chwilą jeszcze wydawałam się skakać ze szczęścia, ale ja nie chciałam tego słuchać. Jego głos powodował, że przed oczami miałam obraz, że David dowie się i może mi tej zdrady nie wybaczyć. W ostatniej chwili Jake ubrał swoje dżinsowe spodnie i wybiegł za mną z pokoju chwytając za rękę. Przeprosił mnie, że jego uczucia do mnie dały górę i przez niego mogę stracić miłość mojego życia. Rzuciłam się chłopakowi w ramiona i rozpłakałam się niczym małe dziecko. Czułam się bezsilna. Jake jednak zdołał uspokoić mnie, przeprosił ponownie i powiedział, że najlepiej będzie jeśli David się o niczym nie dowie. Przyjęłam przeprosiny, bo nie byłam na niego zła za to wszystko. To była moja wina. Nie byłam  w stanie czuć złości na Jake'a, bo byłam wściekła na siebie. Nie mogłam sobie wybaczyć tego, co zrobiłam. Świadomie zdradziłam miłość swojego życia. Kiedy uspokoiłam się do końca oboje z Jake’iem przysięgliśmy sobie, że ten wieczór zostanie naszą tajemnicą na zawsze. Nikt nie będzie wiedział co ze sobą robiliśmy. Gdy tylko ślady po moim płaczu zniknęły pożegnałam się z przyjacielem i wróciłam do domu. Tam czekał już na mnie David. Bardzo mnie przepraszał za wcześniejszą kłótnie. Gdy słyszałam ten błagalny głos proszący o wybaczenie chciało mi się znowu płakać. Pytał dlaczego nie odbierałam, czemu tak długo mnie nie było, czy to przez niego i co robiłam. Skłamałam, że zagadałam się z Jake’iem, bo miał mi dużo do powiedzenia a nie odbierałam bo spadł mi telefon i wypadła z niego bateria a ja nie zauważyłam tego. Tak naprawdę bardzo się bałam. Chłopak wciąż strasznie mnie przepraszał. Byłam szczęśliwa ale i załamana. Spojrzałam mu w oczy i już miałam rozpłakać się i wyznać całą prawdę kiedy on mocno mnie do siebie przytulił. Zrozumiałam wtedy jak bardzo kocham Davida i że nawet miłość z Jake’iem nie jest wstanie mi jej zastąpić. Wcześniej po drodze miałam wątpliwości. Zdradziłam go, może więc powinnam odejść? Kocham go, ale nie tylko jego. Przecież David tak cudownie potrafi mnie uszczęśliwiać… Nawet zwykłym przesunięciem ręki po twarzy. Zawsze wie co, jak i w jakiej sytuacji zrobić żebym była szczęśliwa, żeby mnie pocieszyć gdy jestem smutna, żeby mnie rozweselić. Jest przy mnie prawie od zawsze. Przy nim czuje się bezpieczna, szczęśliwa i kochana! Nagle okazało się, że Jake dorównuje mu bardziej niż mi się wydawało. I tak kłóciłam się w sobie z którym z nich powinnam być. Podobało mi się, ale to zdrada. Skakałam ze szczęścia, ale nienawidzę się za to co zrobiłam. Chciałabym dać mu się ponownie. Przecież to było takie cudowne. Jednak przecież ja nie mogę. Jeśli chcę z nim to robić muszę zerwać z Davidem. On mnie tak bardzo kocha! Nie mogłabym złamać mu serca. Byłam rozdarta między jednym a drugim. Teraz już wiem na pewno. Może mi się wcześniej wydawało, że tak jest, ale prawda jest jedna. Jake nigdy nawet w połowie nie dorówna Davidowi. On musiał być ze mną aż tak blisko by przeciągnąć na swoją stronę a David wyszarpnął mu mnie z rąk zwykłym przytuleniem. Teraz widzę w jak silnej miłości trwam. Nie chcę tego przerywać za nic. Mój chłopak jest wyjątkowy, cudowny i tylko z nim chcę być już na zawsze. Poczułam, że na nowo zakochałam się w Davidzie. Jake nigdy mnie mu nie zabierze. Wiem już to na pewno! Wkrótce postanowiliśmy iść spać. Poszłam się umyć pod prysznic. Rozebrałam się i gdy spojrzałam na siebie w lustrze przypomniało mi się wszystko co niedawno robiłam ze swoim przyjacielem. Wpadłam w szał. Wbiegłam pod prysznic i myjąc się wylewałam na siebie mnóstwo wody i płynu do mycia. Chciałam zmyć z siebie każdy jeden dotyk jaki zostawił na mnie Jake. Szorowałam się swoją gąbką jak oszalała. Zużyłam na siebie całą butelkę płynu i połowę szamponu do włosów. Każdy centymetr swojego ciała myłam tak długo aż nie poczułam, że nie ma już na nim dotyku mojego przyjaciela. Najbardziej i najdłużej myłam dłonie. Przecież sama go nimi dotykałam... W niektórych miejscach na ciele od tego szorowania się aż starłam sobie naskórek. Miałam wszędzie czerwone ślady i rany. Zaczęłam płakać i krzyczeć.  W końcu David zapukał do drzwi łazienki pytając co się dzieje. Mówił, że jestem tam już dwie i pół godziny. Nie odpowiadałam więc wszedł do środka. Gdy mnie zobaczył był w szoku. Natychmiast zabrał mi płyn i gąbkę, zakręcił wodę i okrył mnie ręcznikiem. Wpatrywał się we mnie z wielkim przerażeniem w oczach. Co kawałek na całym ciele miałam czerwone plamy od zbyt mocnego i długiego pocierani gąbką. Pytał „Emily! Co w ciebie wstąpiło? Co ty sobie zrobiłaś?” Nie wiedział co ma teraz zrobić i jak mi może pomóc. Wyprowadził mnie stamtąd. Pomógł mi ubrać się w piżamę. Był jeszcze bardziej wystraszony niż ja. Pierwszy raz widział mnie w takim stanie. Szczerzę mówiąc ja siebie też. Przytulił mnie i powiedział „Już dobrze Emily. Spokojnie. Jestem przy tobie!” Przestałam płakać i uspokoiłam się. Z szalonej psychopatki wróciła znów Emily Hudson. Spojrzałam na siebie. Mój chłopak ponownie spytał mnie dlaczego to zrobiłam pokazując na moje czerwone dłonie a ja dopiero wtedy się zorientowałam, że jestem cała poobdzierana. Wcześniej nie miałam pojęcia, że się tak pokaleczyłam. David wstał i zadzwonił do Jake'a cały czas nie spuszczając mnie z oczu. Widziałam, że się o mnie martwi. Gdy Jake odebrał telefon David opowiedział mu co zrobiłam. Pytał go czy coś zaszło na naszym spotkaniu, że się teraz tak zachowuję. Nie słyszałam co mu powiedział, ale wiem, że na pewno nie prawdę. Mój chłopak spytał mnie czy mój przyjaciel może teraz przyjść, bo chcę ze mną porozmawiać. Wystraszona krzyknęłam „Nie!”. Nie chciałam widzieć Jake'a. Dopiero teraz zaczęłam być na niego naprawdę wściekła. Po kilku kolejnych telefonach chłopak usiał obok mnie. Wstałam, usiadłam mu na kolanach i powiedziałam „Przepraszam!”. Zapytana „Za co?” odpowiedziałam „Za wszystko!”  David zrozumiał, że nie chcę mu czegoś powiedzieć. Więcej razy już mnie potem nie pytał o to. Zadzwonił jeszcze do swojej mamy z pytaniem co zrobić z moimi ranami. Później przyniósł z kuchni maść. Zdjęłam piżamę i poprosiłam by on mnie nią posmarował. Robił to tak delikatnie... Najbardziej poobdzierane miałam dłonie, szyje z prawej strony i brzuch. Gdy skończył pocałował mnie w policzek i poprosił bym już nigdy sobie tego nie robiła. Uśmiechnęłam się i obiecałam, że tak będzie. David jeszcze chwilę przy mnie posiedział aż nie upewnił się, że wróciłam do siebie i nic sobie już nie zrobię a później poszedł się umyć. Gdy położyliśmy się spać chłopak zauważył, że jestem nadal trochę smutna. Dręczyły mnie wyrzuty sumienia po tym co dziś zrobiłam u Jake'a. Nie dałam jednak tego po sobie poznać i jak strasznie tego żałowałam. Nie ważne było, że Jake tak naprawdę bardzo mnie uszczęśliwił. Zapomniałam już o tym, że jeszcze niedawno to było po prosu coś niesamowitego. Postanowiłam wmówić sobie, że ten wieczór nigdy nie miał miejsca a ja nigdy nie zdradziłam. Zebrałam się i udałam, że wcale nie jestem smutna na siłę się uśmiechając. Nieświadomy chłopak przytulił mnie do siebie i powiedział, że nie muszę mówić jeśli coś się stało między mną a Jake'iem. Jeśli zrobił lub powiedział coś nie tak czy jeśli się pokłóciliśmy to na pewno kiedyś minie. Po krótkim czasie chwyciłam Davida za rękę i położyłam ją sobie na boku twarzy. Chłopak uśmiechnął się do mnie a ja przysunęłam się bliżej i szepnęłam mu do ucha „Kochaj mnie!” Chłopak spojrzał mi w oczy i poprosił bym powtórzyła chodź wiedziałam, że dokładnie słyszał co do niego powiedziałam. Po jego uśmiechu wiedziałam, że też tego chce. Powiedziałam więc na głos „Kochaj mnie David!” Chłopak nachylił się nade mną i spytał czy na pewno tego chcę, bo przecież jestem cała pokaleczona i może mnie to od dotykania zacząć boleć a on nie chce mi zrobić krzywdy. Odpowiedziałam, że go teraz potrzebuje i jeśli mnie coś zaboli powiem mu. Po paru chwilach całowania na trochę oderwałam się od myśli, że jeszcze niedawno to samo robiłam z kimś innym zdradzając go. Wcześniej robiłam to samo ze swoim przyjacielem co teraz z moim chłopakiem. Nie czułam się specjalnie zadowolona z siebie. Obiecałam sobie, że już nigdy mu tego nie zrobię. W nocy, gdy David już spał wpatrywałam się w niego myśląc „On jest nieświadomy tego, że jego ukochana dziewczyna oddała się innemu... Jak ja mogłam mu to zrobić...” Przeżywałam to tak jakbym sama została zdradzona. Długo nie mogłam zasnąć. Nadal bałam się, że o wszystkim się dowie i mnie zostawi. Tydzień później pogodziłam się już na dobre ze swoją niewiernością i zdusiłam w sobie poczucie winy. Wszystko wróciło do normy poza jednym. Nie chciałam się widywać z Jake’iem przez ponad miesiąc. Ciągle unikałam spotkań. Rozmawiałam z nim tylko dwa razy przez telefon. Nadal byłam wściekła, że zaciągnął mnie wtedy do łóżka. Później wszystko było już prawie jak dawniej. Zdziwiło mnie tylko jedno. Po tamtej nocy z moim przyjacielem on i David bardziej się polubili. Wcześniej Jake często podrywał mnie na oczach mojego chłopaka i przez to niezbyt za sobą przepadali. Teraz nagle przestał to robić i zaczął traktować mnie jak przyjaciółkę. Okazuje mi, że mnie kocha, ale już mniej i nie w taki sposób jak dawniej. Czasem sobie myślę, że przestał to robić, bo przez naszą noc czuje, że David wcale nie jest od niego lepszy i jest w stanie mu dorównać. W końcu udało mu się mnie uwieść... Miał mnie… Był ze mną najbliżej jak mógł a gdyby nie David z pewnością prędko bym mu z łóżka nie wyskoczyła. Ten chłodny szron do końca życia zapamiętam. Takie niesamowite uczucie... Jednak mam Davida i nawet za wszystkie skarby świata nie zdradzę go ponownie. Nieważne jak bardzo Jake będzie mnie kusił ja nie pozwolę mu się już dotknąć. Nigdy nie chcę powtarzać tej nocy nawet jeśli mi się podobało. Nie chcę chodź dała mi tak wiele przyjemności. Potrafię się już oprzeć. Jake jednak nie widzi tego, że źle zrobił próbując mnie w sobie rozkochać i zabrać Davidowi. Powiedział mi raz, że mu się bardzo podobało i że chętnie chciałby tą noc powtórzyć. Pytał czy kiedyś znów to zrobimy. Jego szczęście, że rozmawialiśmy przez telefon, bo dostałby za to ode mnie w twarz. Po raz pierwszy nie zawahałabym się kogoś uderzyć. Zwykle to nikogo nie pozwalałam krzywdzić i zawsze stawałam w obronie tej osoby. Powiedziałam mu też od razu po tym, że ma zrobić to co ja. Wmówić sobie, że to nie miało miejsca, że nigdy się ze mną nie przespał. Jake powiedział, że się postara, ale słyszałam w jego głosie, że mogę zapomnieć, że tak postąpi. Byłam zła jednak mu się nie dziwię... W końcu to był jego pierwszy pocałunek i pierwszy raz. W dodatku ze swoją wymarzoną... Tak! Do tej pory żadna poza mną nie zdobyła jego serca. Nie miał jeszcze dziewczyny. Mam nadzieje, że wkrótce znajdzie sobie jakąś i na dobre mnie zostawi. Śmiałam się raz, kiedy miałam lepszy dzień, że mimo, że wciąż jest sam miał przy sobie dziewczynę i to najbliżej jak mógł. I to mnie... Dziewczynę którą od dawna bardzo kochał. Nazwałam go szczęściarzem. Nie dziwie się, że jest zadowolony mimo, że nie powinniśmy tego robić. Mógł zniszczyć mi tym moją miłość a za razem życie. Mi też bardzo się to podobało, ale ja w przeciwieństwie do niego mam wyrzuty sumienia. Mam w końcu chłopaka! Najwspanialszego jakiego mogłam tylko mieć. Dla Jake'a to był tylko ten jeden jedyny raz kiedy mu uległam. Zamierzam być już wierna Davidowi do końca życia. Czułam się okropnie po tej zdradzie i nie chce tego znów czuć. To straszne mieć świadomość tego, że możesz stracić wszystko co masz. Jednak wiem już teraz na pewno. Kocham tylko Davida i on jest dla mnie najważniejszy Już na zawsze! Może wcześniej się wahałam ale ostatecznie uczucie do Davida zwyciężyło. Ta miłość to dla mnie wszystko. Całe moje życie... Zakochałam się w nim gdy miałam 13 lat. Od tamtej pory kocham go do szaleństwa i nigdy za nic w świecie nie przestanę. Miłość od dzieciństwa jest dla mnie wszystkim. David do dzisiaj nie wie, że go zdradziłam. Nie powiem mu nigdy, bo tak chyba będzie najlepiej. Nadal bardzo się boje do tego przyznać. Tak wiele razy mówiliśmy sobie, że zdrada to najgorsza rzecz jaka może być a ja jej uległam. Przysięgaliśmy sobie na śmierć i życie, że będziemy sobie wierni. Nie wiem co mnie wtedy podkusiło, ale jestem pewna, że już się tak nie dam. Bo miłość to skarb który ciężko jest zdobyć lecz stracić go można w jedną sekundę…

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego