• Wpisów: 77
  • Średnio co: 16 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 18:55
  • Licznik odwiedzin: 11 808 / 1250 dni
 
mojamagia
 
Wpatrywałam się w Jake'a z wściekłością. Nie mogłam zrozumieć jak w takiej chwili mógł mi to przypomnieć.
- Moje córki zostały porwane a ty masz czelność przypominać mi największy błąd jaki popełniłam w całym swoim życiu! - wrzasnęłam na przyjaciela – Jeśli David to usłyszał...
- Jeśli będziesz krzyczeć na pewno usłyszy. - przerwał mi
- Zapamiętaj! To się nie wydarzyło! To tylko twoja wyobraźnia. Nigdy w życiu mnie tak nie dotknąłeś! - szepnęłam z wściekłością na ustach
- Mylisz się! Zrobiłaś to ze mną! Kochałaś mnie Emily! Żałuje tylko, że nie zrobiłem ci tego mocniej. Może wtedy Annie i Cindy byłyby nasze...
Rozwścieczył mnie tymi słowami jeszcze bardziej. Uderzyłam go ręką w twarz.
- Jeszcze słowo… Wiesz jakie ja miałam problemy ze sobą przez ciebie i twoje niepohamowanie!? Potrzebuje cię teraz więc zamknij się zanim stracisz swój magiczny lód oraz moją przyjaźń!
Jake spuścił głowę. Chyba dotarło do niego co powiedziałam.
- Wybacz Emily... To… To tylko moje marzenia... Masz wspaniałą rodzinę a teraz możesz ją stracić więc jako twój przyjaciel obiecuję ci pomóc. Dziewczynki wrócą do was całe i zdrowe. – powiedział
Wzięłam głęboki oddech.
- Świetnie! Jednak doskonale się rozumiemy! Wejdź do środka, ale ostrzegam cię. Piśnij jeszcze słówko o tym a porozmawiam sobie z tobą inaczej. A jak David się dowie stracisz moc. Od kiedy wiem jak można ją odebrać mogę to zrobić każdemu i kiedy tylko zechcę! – powiedziałam
Tak naprawdę nigdy bym mu tego nie zrobiła. Mówiłam tak w złości i strachu.
- Spokojnie Emi! Jak już kiedyś mówiłem. Nie mam serca wam tego zniszczyć.
Kiedyś gdy Jake też przypomniał mi o zdradzie wyznał, że zna czar który rzucony na kogoś może zamienić miejscami dwa uczucia tej osoby do dwóch osób. Jeśliby więc zamieniłby miejscami we mnie miłość do Davida i przyjaźń do niego dzieliłabym teraz życie z nim. Powiedział jednak, że woli być uczciwy. Widzi między mną a Davidem prawdziwą miłość a to bardzo cenne uczucie. Zbyt cenne i prawdziwe żeby mógł to siłą zniszczyć i mu mnie odebrać. Już woli cierpieć patrząc na moją dłoń w jego dłoni i czekać aż jakaś kobieta zmyje mu mnie z oczu. Robi to też dla mnie, bo bardzo mnie kocha i chce żebym była szczęśliwa nawet jeśli nie z nim. Uznałam to wtedy za jedne z najbardziej uroczych słów. Nadal nie wiem jak mam mu to wynagrodzić, że tak się dla mnie i mojego szczęścia poświęca.
- Przepraszam Emily! Już nigdy więcej nie opowiem tobie o tych swoich marzeniach! Obiecuję! Wybaczysz? – spytał mnie jeszcze nim weszliśmy do środka
- Tak, Jake! – powiedziałam uśmiechając się – Ja też przepraszam, że cię uderzyłam… Masz prawo mnie kochać. Nie da się w końcu na życzenie zmienić takiego uczucia…
Jake pocałował mnie w policzek. No dobra… Raz na jakiś czas mogę mu pozwolić.
- Tylko proszę! Nie przypominaj mi o tamtym… Było mi cudownie, ale złamałam tym serce sobie samej… Prawie się załamałam…
- Wiem… Wybacz!
Uśmiechnęłam się do niego i weszliśmy razem do środka.
- Cześć Jake! – przywitał go David uśmiechając się
- Cześć! – odpowiedział Jake podając mu rękę
Uf… David jednak nie usłyszał co krzyczałam do Jake’a.  Tajemnica pozostanie tajemnicą…
- To… Opowiedzcie mi teraz co się stało! – powiedział mój przyjaciel
- Dziewczynki wyszły się bawić na dwór a wtedy nasz nowy sąsiad je złapał. Krzyczały więc wybiegliśmy na dwór. On zmienił się w jakiegoś zielono brązowego, 3-metrowego potwora i porwał je do zielonego portalu. Atakowaliśmy go z Emi magią, ale nic nie zadziałało. Ani woda, ani ogień. Do tego powiedział że zabije dziewczynki w czasie pełni księżyca. To za 4 dni! Mamy niewiele czasu! – wytłumaczył mu David
- Współczuję wam! Mam nadzieje że odnajdziemy Annie i Cindy! – powiedział na to Jake – Możecie mi jeszcze powiedzieć… Emi! Przez telefon mówiłaś, że to był troll. Wiecie może jaki konkretnie?
- Jestem pewna, że przedstawił się jako król górskich trolli! Mówił, że jest z wymiaru ziemi. – powiedziałam
- Górskich? Niedobrze! Są o wiele bardziej złośliwe i okrutne niż trolle jaskiniowe czy leśne.
Znów zaczęłam płakać.
- Emilka! Bądź spokojna! Na pewno je uratujemy! Nic im się nie stanie! Przysięgam! – powiedział David
Usiadłam mu na kolanach i wtuliłam się w niego.
- Co teraz zrobimy? Jak możemy się do nich dostać i gdzie musimy iść? – pytał dalej mój mąż
- Pójdę z wami! Nie mam w tej chwili magicznych kulek, więc przedostaniemy się do wymiaru ziemi dzięki portalowi, który umiem otworzyć. Wy sobie nie poradzicie! Lata ćwiczeń żeby otworzyć chodź jeden i to wielkości 3 letniego dziecka. Te trolle mieszkają w górskich jaskiniach w wymiarze ziemi. Z tego co mi się wydawało wejście do ich jamy zostało zamknięte i nikt z niego nie wyjdzie, ale skoro to stworzenie się wydostało my tam wejdziemy.
- A znasz drogę do tego miejsca? – spytałam
- Niestety nie! Co prawda mam w domu książkę o górskich trollach, ale jest zbyt mało czasu bym mógł jej poszukać.
- No to co zrobimy? – spytał David
- Flet! – powiedziałam nagle – Ja nadal mam flet od centaura Armina! On służy królowi wymiaru ziemi, czyli mojemu wujowi. On na pewno będzie znał drogę!
- Świetnie! Wiesz gdzie go masz? – spytał Jake
- Oczywiście! Już po niego biegnę!
Wybiegłam z salonu i pobiegłam do swojej sypialni. Z szuflady szafki nocnej wyjęłam mały, stary drewniany flet. Wróciłam z nim na dół. Jake właśnie ściągał zdjęcia z jednej ze ścian.
- Co robisz? – zdziwiłam się
- Zdejmuje wszystko żeby portal tego nie zniszczył. – wytłumaczył mi David
- Nie bój się! Nie poniszczę ci niczego!  - powiedział Jake uśmiechając się
David wziął z korytarz swój plecak. Włożył do niego coś do jedzenia i parę potrzebnych rzeczy. Dałam mu również mój flet.
- To idziemy, nie? - powiedział zakładając plecak na plecy.
- Tak! - powiedziałam - Chce z powrotem nasze córki!
- Ja też!
- No to chodźcie! Stańcie za mną! - powiedział Jake a my zrobiliśmy o co poprosił
Chłopak stanął na przeciw pustej ściany i wyciągnął ręce w jej stronę. Na ścianie zaczęło powstawać coraz większe wirujące zielone koło. Robiło się coraz większe aż nie było wystarczająco duże żebyśmy mogli do niego wejść. Wtedy Jake spuścił ręce.
- Gotowe! Wchodźcie! - powiedział.
- A to na pewno bezpieczne? – spytałam niepewnie.
Trochę mnie ten portal przerażał.
- Nie bój się!  Chodź! - powiedział David i złapał mnie za rękę.
- Wchodźcie szybko! On zaraz zniknie! - powiedział Jake
- Chodź! - powiedział do mnie David i razem weszliśmy w portal.
Jake wbiegł za nami. Szliśmy zielonym tunelem przed siebie.
- To tak wygląda przechodzenie przez portale? - spytałam patrząc na Jake'a
- No! - zaśmiał się – Zobacz, przed nami są drzwi! Wyjdziemy nimi do wymiaru ziemi.
- Jakim cudem? - zaśmiałam się
- Magia, moja droga! - również się zaśmiał
Doszliśmy do starych drewnianych drzwi. Jake otworzył je a z za nich błysło jasne światło. Zasłoniliśmy oczy i weszliśmy do środka. Gdy otworzyłam oczy znajdowaliśmy się w wymiarze ziemi. Za nami stała duża kamienna rama a w niej taki sam portal jaki wcześniej otworzył Jake. Kiedy wszyscy już byliśmy w magicznej krainie portal zamknął się. Rozejrzałam się dookoła. Nic się nie zmieniło od mojego ostatniego pobytu tutaj. Łąki, lasy, góry, wszystko takie same
- Chodźmy do Błękitnego Lasu! - powiedziałam i ruszyłam w tamtą stronę.
Chłopacy poszli za mną.
- Byłem tu już raz, ale nadal nie rozumiem jakim cudem drzewa w tym lesie są niebieskie! - zaśmiał się David
- Są magiczne! Chyba tak najłatwiej ci będzie wytłumaczyć. - zaśmiał się Jake
- Tyle to wiem!
- To po co mówisz, że nie rozumiesz? Jak w czymś są czary to już wiadomo, że nie jest do rozumienia.
- Dobra! To inaczej! Nadal nie wiem dlaczego te magiczne drzewa są niebieskie. Pasuje?
- Są niebieskie, bo nie zielone!
Oboje dalej się śmiali. I pomyśleć że mają prawie po 30 lat…
- Przestańcie! - zaśmiałam się - Zachowujecie się jak dzieci!
- To nie ja! To on! - powiedział na to David
- Oczywiście... - pokręciłam głową z uśmiechem na twarzy.
W sumie lepiej, że się wygłupiają niż żeby mieli się kłócić.
- David! Podasz mi mój flet? - poprosiłam gdy dochodziliśmy już do lasu
Chłopak sięgnął do swojego plecaka i dał mi drewniany instrument. Wzięłam go do ust i zagwizdałam długo kilka razy.
- To co teraz? – spytał David
- Teraz na nich czekamy. – odpowiedział mu Jake
- Zapomniałem, że dzisiaj mieliśmy się spotka z kolegami! Może tak do nich przedzwonię, że mnie nie będzie!
David wyjął z kieszeni telefon a Jake na to zaczął się śmiać
- Słuchaj, jesteśmy gdzieś między czasem a rzeczywistością i ty myślisz że będziesz miał tutaj zasięg? – powiedział mój przyjaciel
- No tak. – powiedział niepewnie David
- To oświecę cię. Tu nie masz zasięgu i nigdzie nie zadzwonisz! – śmiał się dalej
David spojrzał na telefon i schował go do kieszeni.
- Faktycznie nie ma! Chyba będą na nie źli, że nie powiedziałem, że nie przyjdę.
- Znów chciałeś się spotkać z Justinem, Alanem, Fabianem i Oscarem? Siedzielibyście do późna a ja musiałabym spać sama. Zimno mi będzie! – zażartowałam
- Nie martw się Emilciu! Szybko przyjdę i położę się z tobą. Z tego co wiem woda się szybko nagrzewa, nie? – zaśmiał się mój mąż a Jake tylko przewrócił oczami
Wtedy usłyszałam stukot końskich kopyt. Niedługo po tym z za drzew wyszła para centaurów. Mój stary znajomy Armin a razem z nim centaurzyca o jasnobrązowych włosach splecionych w warkocz i plecionym wianku z kolorowych kwiatów na głowie. Wyglądała bardzo ładnie.
- Witaj Emily! – przywitał się ze mną blondwłosy centaur
- To księżniczka! Ty mówisz jej po imieniu? – zdziwiła się jego towarzyszka
- Cicho! Ona o niczym nie wie! – szepnął jej
- Wiem! Spokojnie! – powiedziałam uśmiechając się – I zgadzam się na mówienie mi po imieniu.
- Wasza wy… Znaczy Emily! Wzywałaś nas. Coś się stało? – spytała dziewczyna
- Właściwie… Jeszcze ci nie przedstawiłem mojej żony! – wtrącił Armin – To Cristal! – wskazał na nią uśmiechając się
- Miło mi poznać! – powiedziałam podając jej rękę – To David - mój mąż, a to Jake – przyjaciel. Przyszliśmy w bardzo ważnej sprawie. Wczoraj zjawił się w moim domu jeden z górskich trolli, który podobno pochodzi stąd i porwał moje i Davida córki. Zabrał je tu. Proszę was o pomoc w ich odnalezieniu!
- Oczywiście że pomożemy! Król Carlos na pewno będzie wiedział co zrobić! Chodźcie! Jeśli chodzi o górskie trolle to trzeba się śpieszyć, wsiadajcie na nas. – powiedział Armin
Ja i David wsiedliśmy na centaura a Jake na centaurzyce. Szybko pomknęliśmy w stronę zamku mojego wuja zostawiając za sobą Błękitny Las. Nie minęło pół godziny a byliśmy na miejscu. Stanęli przed wielką, strzelistą budowlą do połowy obrośniętą różnymi roślinami. Zeszliśmy z centaurów i podeszliśmy do bram.
- Powiadomię króla o waszym przybyciu! Poczekajcie! – powiedział na to Armin i wszedł do środka zostawiając nas na zewnątrz.
- Ciekawe co teraz robi Rose… - powiedziała nagle Cristal
- Kto to? – spytał Jake
- Moja córka! Nie myślałam, że na tak długo zostawię ją samą w domu… Martwię się trochę.
- Rozumiem! – uśmiechnął się do niej. – Nie mam własnych dzieci, ale wiem co czujesz.
- Ja też się bardzo martwię o Annie i Cindy. Są w wielkim niebezpieczeństwie, bo ten troll chce… je zabić… - powiedziałam i znów zebrało mi się na płacz
- Emi nie płacz! Proszę! – powiedział David przytulając mnie
Wtedy wrócił do nas Armin.
- Chodźcie ze mną! – powiedział i zaprosił nas do środka.
Kiedy tylko przekroczyłam próg poczułam coś magicznego.
- No proszę! Księżniczka w końcu dostała koronę! – zaśmiał się Jake
- Co? – zdziwiłam się a Cristal wskazała mi na wiszące na ścianie lustro.
Podeszłam do niego i zobaczyłam na swojej głowie niebieski diadem. Był przepiękny.
- Wow! Jaki on śliczny! - powiedziałam zachwycona
- Wyglądasz przepięknie! - powiedział David
Szliśmy dalej przez długi korytarz a potem po schodach do jednej z wież. Na jej szczycie było jakieś pomieszczenie. Armin otworzył nam drzwi a za nimi znajdował się niewielki pokój w którym wzdłuż jednej ściany chodził król. Centaur miał na głowie złotą koronę.
- Panie! Oto księżniczka Emily. Ma do ciebie ważną sprawę! - powiedział Armin a krój Carlos spojrzał na mnie.
- Siostrzenica! - uśmiechnął się do mnie - W jakiej sprawie przyszłaś?
- Chciałabym prosić o pomoc w odnalezieniu córek! Wczoraj uprowadził je z Ziemi król górskich trolli. Bardzo się o nie boje! Jak mogę je odnaleźć?
- Górskie trolle? Ich jaskinia została dawno temu zamknięta! Czy to możliwe, że się stamtąd wydostały?
Centaur stworzył magią na ścianie ruchomy obraz jedynego wejścia do ich jaskini. Wejście nadal było zamknięte.
- Musiały wydostać się za pomocą czarów. Będziecie musieli odnaleźć klucz do tych drzwi.
- Gdzie możemy go szukać? - spytał David
- Dawno temu przekazałem ten klucz swojej siostrze Ivone. Jest królową wymiaru powietrza i wiatru. Tam musicie się udać.
- Dziękujemy za pomoc! Mam nadzieje, że zdążymy. Mamy tylko 4 dni. - powiedziałam.
- Otworze portal! - powiedział Jake
- Tylko nie w zamku, wyjdźcie na zewnątrz. - powiedział król.
Pożegnaliśmy się z nim i udaliśmy się w stronę wyjścia. Gdy znalazłam się na dworze mój diadem zniknął. Trochę szkoda, bo strasznie mi się spodobał.
- Czyli teraz musimy iść jeszcze do wymiaru powietrza po klucz, tak? A co dalej? Nadal przecież nie wiemy gdzie jest ta jaskinia! - powiedział David.
- Wiemy! - powiedział na to Jake
- Jak to? - zdziwiłam się
- No tak! Pamiętasz jak on tam zrobił tą ruchomą mapę?  Przecież pokazał nam nią jak się tam dostać! Zapamiętałem! - uśmiechnął się do mnie
- Świetnie! Więc teraz do wymiaru powietrza? – powiedziałam a David przytaknął na moje słowa
Jake otworzył na murze zamku biały portal i w trójkę weszliśmy do środka.

----------------------------------------------
Przepraszam, że długo nie było rozdziału. W szkole terminarz mam cały zawalony sprawdzianami. W tym roku piszę egzamin, więc uczyć się muszę. Na razie niestety rzadko będą rozdziały z powodu braku czasu. Kolejna część MM3 powinna pojawić się w święta Wielkanocne :)

Nie możesz dodać komentarza.