• Wpisów: 77
  • Średnio co: 16 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 18:55
  • Licznik odwiedzin: 11 808 / 1250 dni
 
mojamagia
 
Po przejściu białym korytarzem znaleźliśmy się w wymiarze powietrza. Rozejrzałam się dookoła. Znajdowaliśmy się na wielkiej chmurze. Nad nami było błękitne niebo. W oddali było widać wysoki, strzelisty zamek z białego kamienia.
- Wygląda tu trochę jakbyśmy stali na chmurach. – zaśmiał się David – Nie spadniemy na dół czasem? To chmury w końcu! – spojrzał w dół na swoje nogi
- Nie! Spokojnie! – uśmiechnął się Jake – To nie jest jak zwykła chmura, bo chmura to gaz a to nie jest gaz. One są tak jak ziemia.
- Ciekawie to wygląda! – rozglądałam się dalej – A teraz lepiej chodźmy do tego zamku. Mam nadzieje że znajdziemy tam klucz do jaskini trolli
Ruszyliśmy więc w drogę. Nagle wokół nas zaczęły latać jakieś dziwne stworzenia. Przypominały nieco młode latające psy rasy beagle, chociaż nie miały futra, a ich łapki były krótsze. Były białe lub jasno błękitne, a skrzydła miały pokryte małymi piórkami w tym samym kolorze co skóra. Były bardzo słodkie.
- Co to? – spoglądałam po kolei na nie przyglądając się im uważnie – Są przesłodkie! Nie zrobią nam nic? – spojrzałam na Jake’a
- Nie! To migotki! – uśmiechnął się – Ich nazwa wzięła się stąd, że w nocy świecą całe poza ich skrzydłami. Kiedy lecą zasłaniają co chwile swoje światło skrzydłami i wygląda to jakby migotały. Nie są agresywne!
Jedno z magicznych stworzeń podleciało do mnie i patrzyło na mnie.
- Cześć! – zaśmiałam się – Jesteś taki słodki… - wyciągnęłam do niego rękę i delikatnie pogłaskałam go po głowie.
- Jest tu więcej innych magicznych zwierząt? – spytał David
- Pewnie! Każdy wymiar zamieszkuje bardzo wiele gatunków różnych stworzeń. Możliwe, że razem jest ich więcej niż na Ziemi! – uśmiechnął się
Migotki obleciały jeszcze kilka razy dookoła nas i odleciały w stronę zamku.
Po długiej wędrówce również tam dotarliśmy. Stanęłam przed wielkimi drzwiami i zapukałam w nie trzy razy. Po chwili otwarły się a za nimi stanęła blondwłosa kobieta ubrana w długą białą suknie.
- Witam was w zamku królowej powietrza, Ivone. W czym mogłabym pomóc? – powiedziała delikatnym melodyjnym głosem.
- Potrzebujemy pomocy. Jestem Emily! Jestem córką królowej Madeline, drugiej władczyni mocy wody. Mogłabym zobaczyć się z królową Ivone? – powiedziałam
- Emily? – uśmiechnęła się do mnie blondynka – Znaczy, że… Jeśli też jesteś księżniczką to jesteśmy kuzynkami! Mam na imię Sunny! Witaj! – przytuliła mnie – Co się stało, że musisz widzieć się z moją matką?
- Przyszłam z przyjacielem Jake’iem i z moim mężem Davidem… – wskazałam na chłopaków - …prosić o pomoc w odnalezieniu moich córek. Porwały je górskie trolle. Królowa Ivone podobno ma klucz do ich jaskini. Chciałabym prosić żebyście mi go dała. Bardzo boje się o dziewczynki.
- Możemy porozmawiać z królową w sprawie tego klucza? – spytał Jake
- Oczywiście! Wejdźcie! – wpuściła nas do zamku – Zaprowadzę was do mojej matki.
I tym razem gdy przekroczyłam próg na mojej głowie również pojawił się błękitny diadem. Po chwili naprzeciw nam wyszła druga blondynka, nieco młodsza od Sunny.
- Sunny… Kto to? – spytała spoglądając na nas
- Jake, David oraz nasza kuzynka Emily. – uśmiechnęła się do niej – To Alice. Moja młodsza siostra.
Dziewczyna miała około 20 lat. Miała na sobie białą sukienkę do kolan i biały diadem na głowie. Obie zaprowadziły nas do komnaty królowej Ivone. Weszliśmy do środka. Królowa siedziała na biurku i czytała książkę. Wyglądała bardzo młodo. Miała rozpuszczone lekko falowane kasztanowe włosy i błękitną sukienkę. Nie miała na nogach butów. Zdziwiłam się na jej widok. Wyobrażałam sobie ją trochę inaczej.
- Mamo! Przyszła księżniczka Emily! – powiedziała Alice
Królowa podniosła głowę i spojrzała na nas. Odłożyła książkę i zeskoczyła z biurka. Od razu jej wygląd nieco uległ zmianie. Twarz dziewczynki zastąpiła poważna mina dorosłej kobiety.
- Wybaczcie! – uśmiechnęła się – Kiedy czytam czuje się jak małe dziecko i… to się dzieje. Kocham czytać! – spojrzała po kolei na mnie, Jake’a i Davida – Czym zawdzięczam waszą wizytę? – spytała
- Szukam klucza do jaskini górskich trolli z wymiaru ziemi. Trolle porwały nasze córki. – chwyciłam Davida za rękę
- Mamy tylko cztery dni by móc je uratować. – dodał David
- Oczywiście że wam pomogę. Tylko… Zdaje mi się że klucza nie ma już w moim królestwie. – powiedziała królowa Ivone
- Jak to? Król Carlos powiedział nam że tu jest. – powiedział Jake
- Nie jestem pewna, ale możliwe że klucz zabrała moja siostra, Ellie. Zostańcie w moim pałacu do jutra a ja poszukam klucza. – powiedziała królowa
- Może przydałaby się pomoc? – spytał Jake
- Zgoda! – uśmiechnęła się do niego – Mam w zamku bardzo dużą bibliotekę. Jest w niej książka w której zapisuje co działo się z kluczem od momentu kiedy go dostałam. Jeśli napisane jest że wzięła go Ellie będziecie musieli iść do wymiaru mroku po niego.
- Ja zaprowadzę Emily i Davida do jednej z komnat. – powiedziała Sunny
Królowa razem z Jake’iem zeszli schodami na parter a Sunny i Alice zaprowadziły mnie i mojego męża do pokoju w którym mieliśmy zostać na noc. Pokój był mały. Znajdowało się w nim jedynie łóżko i szafa, a ścianę naprzeciw drzwi zajmowało duże okno z balkonem. Weszliśmy do środka a moje kuzynki pożegnały się i zostawiły nas samych. Razem z Davidem wyszliśmy na balkon. Wpatrywałam się w zachodzące słońce.
- Boje się, David... - wyszeptałam w końcu a on przytulił mnie.
- Kocham cię! - powiedział cicho
- Zostały nam 3 dni. Co jeśli... nie zdążymy?...
- Nie mów tak! Nawet nie myśl! Moja księżniczko... - pocałował mnie w czoło - Masz tak dobre serce... Niemożliwe by spotkało nas coś tak strasznego.
- Więc dlaczego nam je odebrano? - wyszłam z jego objęć i spojrzałam w jego zielone oczy
David spuścił głowę.
- Może... Może tak ma być? Po złych chwilach następują zwykle dobre. Możliwe, że po naszym powrocie, całą czwórkę spodka coś wyjątkowego? Nie smuć się tak. Obiecuje ci że będzie dobrze!
Objęłam go rękoma wokół szyi i delikatnie pocałowałam.
- Mam nadzieję że tak będzie! - uśmiechnęłam się
- Będzie skarbie! - odpowiedział uśmiechem
Spojrzałam w stronę naszego pokoju.
- Chyba pójdę się położyć. Tak się martwię że chyba zaraz zemdleje. - powiedziałam
- Pomóc ci? Faktycznie trochę blado wyglądasz. - powiedział chłopak chwytając mnie za rękę.
- Spokojnie! Dam radę! - uśmiechnęłam się i weszłam powoli do naszego pokoju.
Położyłam się na łóżku i zamknęłam oczy. Długo tak leżałam. Nie mogłam zasnąć. Po jakimś czasie do pokoju przyszedł Jake.
- Emily śpi? - spytał cicho
- Półtorej godziny temu zasnęła. - odpowiedział David - Bardzo się martwi, jak to ona. Ja również oczywiście.
- Ja też! Bardzo wam współczuje. Emily jest taka wrażliwa, a po raz trzeci już musi stawić czoło wielkim niebezpieczeństwom...
- Ta... Trochę już chyba nie wytrzymuje. Mówiła, że jej się słabo robi... Martwię się teraz nie tylko o Annie i Cindy, ale i też o moją Emilkę.
- Może kiedy się obudzi poczuje się lepiej. Nie widziałem żeby cokolwiek dzisiaj zjadła, więc może dlatego jej było słabo?
- Pewnie tak...
- Jak by co będę w pokoju obok. Tym po lewej. Przyjdźcie rano! Królowa Ivone nadal szuka klucza. Obawiam się że czeka nas jutro wymiar mroku. Oby Emi nie dopadły tam złe wspomnienia. Ellie Russell i w ogóle!... Biedna Emily! Tyle już musiała przeżywać...
- Staram się dać jej najwięcej szczęścia ile mogę, ale nadal zdarza się że ją to budzi w nocy. Pamięta wszystko i... może nadal się boi?
- Ja już będę szedł! Dajmy Emily się wyspać.
Po chwili Jake wyszedł z naszego pokoju. David położył się za mną, objął mnie ręką w pasie i przyciągnął do siebie. Leżałam jeszcze chwilę i w końcu udało mi się zasnąć. Gdy się obudziłam słyszałam jak David chodzi po pokoju.
- Bądź czujna, Emily! Zostaniesz poddana próbie którą musisz wytrzymać. Znieś tydzień płaczu a już nigdy nie czeka was nic złego. - usłyszałam znów ten miły kobiecy głos, który już kiedyś słyszałam.
- Kto to? - wydusiłam jeszcze nie do końca obudzona.
Nikt jednak nie odpowiedział. Powoli otworzyłam oczy. David patrzył na mnie nieco zdziwiony.
- Dzień dobry, księżniczko! O kim mówiłaś przed chwilą? - spytał
- Wydawało mi się że słyszę jakiś głos. - powiedziałam
- Głos? - podszedł do mnie i usiadł obok mnie na łóżku.
Przyłożył mi rękę do czoła a potem delikatnie w nie pocałował.
- Nikt się nie odzywał. Nie wiem co słyszałaś. - powiedział
- To był głos jakiejś kobiety.  Mówiła że zostanę poddana jakiejś próbie, czy coś.
David patrzył na mnie chwilę.
- Zaraz wrócę! - powiedział i wyszedł
Po 10 minutach wrócił razem z Jake'iem.
- Słyszała głos! Ty się znasz na magii, może będziesz wiedział o co chodzi.
Jake podszedł do mnie i usiadł na łóżku. Usiadłam obok.
- Co słyszałaś? - spytał
- Nie róbcie tylko ze mnie jakiejś psychicznej! -zaśmiałam się - Pewnie mi się śniło że słyszałam!
- Nie robimy! Tylko... Jesteś z magicznego świata więc to może być związane z tym gdzie jesteś! - uśmiechnął się
- Na Ziemi też raz to słyszałam. To na pewno nie o to chodzi! Dajcie sobie spokój. Oboje! - znów się zaśmiałam
- Martwię się o ciebie! - powiedział David
- Będzie dobrze! - uśmiechnęłam się
- W takim razie idziemy do pokoju królowej. Zobaczmy czy znalazła ten klucz. - powiedział Jake i oboje wstaliśmy z łóżka
- Ale zanim tam pójdziemy może coś zjesz Emily? - powiedział David
Uśmiechnęłam się. Mąż podał mi jabłko, które wziął z domu i mój ulubiony jogurt pitny. Po jedzeniu poszliśmy w trójkę do pokoju królowej. Czekała już na nas.
- Obawiam się, że nie mam tego klucza! Ostatnia notatka w książce o kluczu opowiada o tym, że moja siostra, Ellie wzięła go dawno temu. Dziś mrokiem rządzi Camely. Wybierzcie się tam i poproście ją o pomoc w dalszych poszukiwaniach. - powiedziała królowa Ivone
- No trudno! Będziemy szukać dalej! - uśmiechnęłam się - Dziękujemy za chęć pomocy.
- Nie ma za co!
Królowa podeszła do mnie i przytuliła mnie.
- Oby wam się udało. - powiedziała cicho
- Mam nadzieje, że odzyskam córki...
- Powodzenia! Ruszajcie w drogę.  Nie marnujcie czasu.
Pożegnaliśmy się z królową, Jake otworzył mroczny portal i przenieśliśmy się do wymiaru mroku. Ku mojemu zaskoczeniu wyglądało tu zupełnie inaczej niż w czasie mojej ostatniej wizyty.
- Ale tu pięknie! - powiedzieliśmy wszyscy niemalże równo.
Niebo było jasno brązowe z milionami świecących gwiazd. Ziemia czarna z wieloma gatunkami ciemnolistnych roślin. Dookoła wznosiły się bardzo wysokie rozłożyste drzewa o grafitowych liściach. Wokół portalu spostrzegłam krzewy pięknych czarnych róż. Nad nami krążyło stado mrocznych pegazów - latających koni z czerwonymi oczami i ogromnymi skrzydłami. Na horyzoncie widać było zarys zamku mroku otoczonego małą wioską zamieszkaną przez tutejszych ludzi ciemności. Niewiele wyróżnia ich od zwykłego człowieka. Wszyscy, bez wyjątku mają oczy koloru czarnego, lekko szarą skórę i posiadają moc mroku.
- Niesamowite że tu aż tak się zmieniło! - powiedział Jake gdy tylko ruszyliśmy w stronę zamku.
- Camely nie jest zła więc i wymiar stał się przyjazny! - powiedziałam.
- Drzewa znów mają liście, nie czuć żadnych brzydkich zapachów, ani nie ma dookoła jezior smoły. W końcu jakoś normalnie tu wygląda! - zaśmiał się David
Po godzinie marszu przekroczyliśmy bramę wioski w której centrum stanowił zamek na wielkiej skale w kształcie dłoni. Ludzie ciemności nie zwracali zbytnio na nas uwagi. Niektórzy młodzi tylko spoglądali na nas zdziwieni po raz pierwszy widząc na oczy normalnego człowieka. Po dotarciu do skały i wejściu na nią ciągnącymi się wewnątrz krętymi schodami stanęliśmy przed drzwiami wejściowymi.

-----------------------------------------
Przepraszam że tak długo nic nie pisałam :/ Brak weny, brak czasu... No i rozdział jest dopiero teraz! :D Nieco krótszy od pozostałych, ale nie chcę teraz jeszcze rozpoczynać nowego wątku, który będzie w kolejnym rozdziale. :D

Wszystkie komentarze mile widziane :D

Nie możesz dodać komentarza.