• Wpisów: 77
  • Średnio co: 17 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 18:55
  • Licznik odwiedzin: 12 021 / 1367 dni
 
mojamagia
 
Zapukałam kilka razy. Po chwili otworzył nam wysoki siwiejący mężczyzna ubrany w czarne ubrania.
- Dzień dobry! - uśmiechnął się - Witam w zamku mroku.
Weszliśmy do środka. Zanim mężczyzna zdążył nas zapytać kim jesteśmy i po co przyszliśmy korytarzem naprzeciwko nas przybiegła uśmiechnięta Camely. Miała na sobie czerwoną bluzkę i  czarną spódniczkę przed kolana. Czarne, gęste włosy sięgały jej do pasa.
- Emily! - wykrzyknęła i przytuliła się do mnie
- Też się cieszę że cię widzę! - zaśmiałam się
Dziewczyna wypuściła mnie z uścisku.
- Jejku... Nie masz pojęcia jak brakuje mi tutaj odwiedzin kogokolwiek! - śmiała się
Jake i David cały czas patrzyli raz na mnie raz na Camely.
- A wam co? - zaśmiałam się
- Nie wiedziałem że masz tak uderzająco podobną do siebie kuzynkę! - powiedział Jake szeroko się uśmiechając.
Obie spojrzałyśmy na siebie. Faktycznie miałyśmy bardzo podobne twarze.
- Głosy też mają podobne! - powiedział David
- Bardzo! Tak słodko brzmiące! - Jake uśmiechnął się do mojej kuzynki
- No widzisz! - Camely uśmiechnęła się do niego zakładając włosy za ucho - Właściwie to nie pamiętam cię. Spotkaliśmy się kiedyś? Jestem Camely. - powiedziała podchodząc do Jake'a
- Ja... Ja jestem Jake! - uśmiechnął się do niej - Znam cię, ale nigdy nie rozmawialiśmy. Emily mi o tobie opowiadała. Szczerze mówiąc to tak naprawdę widzę cię po raz pierwszy.
- Ty jesteś Jake, przyjaciel Emily? Też w sumie cię nigdy nie widziałam. - zaśmiała się - No to w końcu mamy okazje się poznać! - mrugnął do niej a ona odpowiedziała szerokim uśmiechem
- Tato! - powiedziała po chwili patrząc na mężczyznę który wpuścił nas do zamku - Poproś w kuchni o przygotowanie dla naszych gości jakiegoś poczęstunku.
- Mhm! - uśmiechnął się do niej
- Właściwie nie zostaniemy długo! Mamy ważną sprawę. Bardzo ważną! - powiedziałam
- Coś się stało, Emi? To może nie tutaj! Chodźcie! - powiedziała Camely
Zaprowadziła nas do swojej komnaty a jej ojciec poszedł do siebie. Usiedliśmy przy dużym stole.
- To opowiadaj! - powiedziała
- Górskie trolle z wymiaru ziemi porwały córki Davida i Emily. Potrzebujemy klucza do ich jaskini a podobno jest w twoim zamku. - powiedział Jake uśmiechając się do niej
- Współczuję wam! - Camely spojrzała na mnie - Wiem że jest tu ten klucz, ale muszę go poszukać. Przydała by się pomoc. Pójdziecie ze mną?
- Jasne! - powiedział Jake
Wstaliśmy więc, wyszliśmy z komnaty i ruszyliśmy korytarzem.
- Podejrzewam, że mama trzymała go albo w swoim pokoju, albo w bibliotece, albo w sali z magicznymi przedmiotami. - powiedziała Camely
- No to może zajrzymy najpierw do tych magicznych rzeczy? - zaproponował Jake
- Dobry pomysł. Sala jest w podziemiach.
Poszliśmy więc w stronę schodów na dół.
- Camely? Od naszego ostatniego spotkania bardzo się zmieniłaś. Cieszę się! - powiedziałam uśmiechając się do niej - Jak ci się teraz układa?
- Czuje się o wiele lepiej niż wtedy z matką... Jest dobrze! - uśmiechnęła się - Odnalazłam mojego tatę. Poznaliście go już. Otworzył wam drzwi. Cieszę się że mi wtedy pomogłaś, Emi. Jestem ci za to bardzo wdzięczna.
- Nie jesteś zła tylko dobra. Od początku tak myślałam. Pani Russell miała na ciebie zły wpływ. To przez nią.
- Wiem... Powiedz mi jeszcze tylko co z twoją siostrą? Ja ją wtedy porwałam... Była taka przerażona... Co u niej?
- Olivia czuje się świetnie. Wszystko z nią dobrze.
- Martwiłam się trochę o nią. Nie powinnam była tego wtedy robić... Jak wrócisz przeproś ją ode mnie... Ile ma teraz lat?
- Ma 17! Jeszcze nie skończone w sumie. Naprawdę nie musisz się przejmować.
- Pewnie nawet nie pamięta wszystkiego za bardzo. Tak jak ja gdy to mnie porwała twoja mama. - wtrącił David
- Jedyne co jej zostało po nieprzyjemnej wizycie tutaj to strach przed ciemnością. - powiedziałam
- Biedna... Przeproś ją ode mnie. Lepiej się poczuję kiedy będę wiedziała że ją przeprosiłam za wszystko. - powiedziała Camely
- Przekaże! - uśmiechnęłam się - Jestem pewna że już ci wybaczyła.
- Dobrze... A co u ciebie, Emily?
- Wyszłam za Davida, mam z nim dwie córki bliźniaczki, prowadzę sklep z ubraniami razem z przyjaciółką. Wszystko dobrze, poza tym, że porwano mi córki i bardzo się o nie boję. Mam nadzieję, że zdążę je ocalić... - spuściłam głowę
- Wieżę, że wam się uda. Na pewno zdążycie!
Uśmiechnęłam się do niej.
- Mimo, że mieszkam z ojcem, w zamku jest służba, pod zamkiem buduje się wioska, to... czasem czuję się samotna. Brakuje mi kogoś, kto by mnie kochał... ale nie w sensie miłości rodzinnej, bo to mam... Potrzebuję mężczyzny który się mną zaopiekuje. Kogoś z kim przeżyje tu tą wieczność. Jak wiadomo w swoim wymiarze jestem nieśmiertelna...
- Na pewno w końcu na kogoś trafisz. Jak nie stąd to może pewnego dnia jakiś szalony chłopak z Ziemi pofatyguje się żeby tu przyjść, i może to będzie najlepsze co mógł w życiu zrobić! - zaśmiał się Jake - Ja też jestem sam. Może do mnie też kiedyś jakaś ślicznotka coś poczuje... Szczerze wątpię, ale cuda się zdążają! - śmiał się dalej
- Jake... - zaśmiałam się
- Zabawny jesteś, wiesz? - powiedziała Camely - Obyśmy oboje sobie kiedyś kogoś znaleźli. - uśmiechnęła się do niego
Zeszliśmy po schodach do piwnicy. Przeszliśmy obok lochów aż do dużych drewnianych drzwi. Camely otworzyła je.
- Tylko niczego nie dotykajcie. Wszystko leży na półkach. Jeśli klucz tam jest na pewno będzie w widocznym miejscu. - powiedziała
- Jeśli mamy niczego nie dotykać to jak mamy chodzić? - zaśmiał się Jake
- Chodzić możecie! Chodziło o te przedmioty - powiedziała Camely również się śmiejąc
- A klucz można dotknąć? - śmiał się dalej
- Przestań Jake! Zachowujesz się jak dzieciak... - powiedział David
- Daj mu spokój.  - powiedziałyśmy z Camely niemal równocześnie
- Dobra, dobra.
Weszliśmy w czwórkę do pomieszczenia. Dookoła na półkach po rozstawiane były różne magiczne rzeczy. Przeszukaliśmy wszystko ale klucza nie było. Podobnie w bibliotece. Zaczęłam powoli tracić nadzieje.
- David... Bardzo się boję... To się nie uda... Straciliśmy córki... - powiedziałam smutno gdy wychodziliśmy z biblioteki
- Nie trać nadziei, moja księżniczko! - David przytulił mnie - Uratujemy je! Zobaczysz!
- Nie powinnam pozwalać im wtedy wyjść same na dwór... Wszystko przeze mnie...  
- Nieprawda! - powiedziała Camely kładąc mi rękę na ramieniu - Uda wam się, Emily! Na pewno!
- Nie wytrzymuje już... Świadomość że one mogą zaraz umrzeć...
David mocniej mnie przytulił.
- W rozpaczy nic nie zdziałamy. Musimy się pośpieszyć i mieć nadzieje, że się uda. Uwierz mi, kochanie. Czuję się tak samo jak ty. Bardzo, bardzo się boję. - powiedział
- Kocham cię, David... - powiedziałam cicho i wzięłam głęboki oddech
- Emiś? Może powinnaś się przespać chodź trochę? Jest już wieczór. Połóż się na trochę a my poszukamy dalej. - powiedział Jake
- Chce iść z wami. Nie pójdę spać, nie ma mowy!
- Moim zdaniem Jake ma racje! - powiedziała moja kuzynka - Prześpij się a na pewno poczujesz się lepiej.
- Niech będzie... - zgodziłam się
- To chodź! Zaprowadzę cię do pokoju.
Poszliśmy więc korytarzem w prawo i weszliśmy do pierwszego pomieszczenia za pokojem Camely.
- To trzyosobowy pokój. Nie będzie wam przeszkadzało jak dam was wszystkich razem? - spytała dziewczyna
- Może być! - powiedział Jake uśmiechając się do niej
- To my pójdziemy a ty idź spać, Emilciu. - powiedział David całując mnie w policzek
- David..? Zostań tu ze mną, proszę.
David spojrzał na Camely a potem na Jake'a.
- Poradzicie sobie? - spytał
- Oczywiście! - odpowiedział mu Jake i razem z moją kuzynką wyszli zamykając za sobą drzwi.
Ja i David położyliśmy się w łóżku. Mój mąż przytulił mnie do siebie. Leżeliśmy tak chwilę.
- David? Myślałam o nas jak się poznaliśmy. - powiedziałam - W sumie to nie mogłam o tym myśleć bo tego nie pamiętam. Znamy się od tak dawna. To cudowne, że przyjaźniliśmy się od małego a potem oboje w sobie zakochaliśmy. - uśmiechnęłam się
- Moja Emily... - David zaczął powoli głaskać mnie po głowie - Jesteś słodka! Pamiętam dzień w którym pierwszy raz powiedziałem ci, że cię kocham. Spłynęła ci wtedy łza po policzku a potem mocno się do mnie przytuliłaś.
- Tak bardzo cię kocham... Najpierw byłam tylko twoją przyjaciółką. Potem zakochaliśmy się w sobie, wyznaliśmy sobie miłość, spotykaliśmy w tajemnicy aż w końcu się związaliśmy. Teraz jestem już twoją żoną. Już zawsze będziemy razem. Cokolwiek się stanie. Nie mogłam lepiej trafić niż na ciebie.
- Ja tak samo. Jesteś spełnieniem moich marzeń. Piękna Emily...
David puścił mnie i nachylił się od boku nade mną.
- Jesteś taka piękna, taka cudowna... Do tego tylko moja. Czy może być jeszcze cudowniej?
Obróciłam się na plecy i spojrzałam mu w oczy.
- Może, David. - powiedziałam kładąc mu dłoń na policzku
Podniosłam się lekko a David wsunął pod moją głowę rękę i zaczęliśmy się całować. Potem David znów położył się obok mnie i szybko zasnęliśmy wtuleni w siebie. W nocy usłyszałam jakiś hałas. Przetarłam oczy rękoma i rozejrzałam się po pokoju. Jake'a nadal nie było. Spojrzałam na godzinę w swoim telefonie. Była 3 w nocy. Wtedy usłyszałam śmiechy z pokoju obok. Rozpoznałam głosy przyjaciela i kuzynki. Postanowiłam iść sprawdzić co tam się dzieje. Powoli wyszłam z łóżka by nie obudzić Davida i po cichu wyszłam. Drzwi do pokoju Camely były uchylone. Podeszłam do nich i zajrzałam do środka. Jake siedział z nią na jej łóżku.
- Ja uczę w szkole magii. - powiedział do niej - Od czasu jak zainteresowałem się magią chciałem to robić. Udało się! Jest bardzo fajnie tylko młodzież z pierwszych klas jak nauczą się zaklęć potrafią strasznie rozrabiać. Pewnie dlatego tych najniebezpieczniejszych zaklęć uczy się w trzeciej klasie. - zaśmiał się
- W sumie też bym mogła uczyć. Chciałabym! - uśmiechnęła się do niego - Szkoda tylko, że nie mogę opuścić wymiaru mroku... Życie królowej jest straszne. Emily to ma dobrze! Jej mama w młodości się zbuntowała i dzięki temu uchroniła ją od życia w zamkniętym pałacu...
- Nie mogłabyś poprosić Królową Magii by pozwoliła ci stąd wyjść?
- Nie wiem jak nawet... Pewnie i tak by się nie zgodziła... Mam zakaz wychodzenia zbyt daleko od pałacu za porwanie Olivii… Całą wieczność będę samotna...
- A ja będę cię odwiedzał. - powiedział na to Jake
Camely spojrzała na niego.
- Naprawdę?  - uśmiechnęła się
- Obiecuję! - odpowiedział jej uśmiechem
- Dziękuję ci! - mocno się do niego przytuliła
- No już, Cam... - zaśmiał się i pocałował ją w policzek
Dziewczyna na to podniosła głowę, spojrzała mu w oczy i dotknęła ręką policzka.
- Ty mnie... - powiedziała cicho tak, że prawie nie usłyszałam
- Wybacz... - Jake lekko spuścił głowę
- Nie szkodzi... - położyła mu rękę na policzku i zaczęła go całować w usta.
Jake na to zamknął oczy i położył dziewczynie ręce w tali. Ja nie mogłam w to uwierzyć. Jake i Camely? Patrząc na nich poczułam lekką zazdrość o przyjaciela. Chłopak od zawsze kochał się tylko we mnie a teraz całuje się z Camely?
- Nie zgadzam się na to! - pomyślałam - Nie ona!
Wtedy wpadł mi do głowy pewien pomysł. Po cichu poszłam pod drzwi pokoju ojca Camely, które był niedaleko.
- Wykorzystam podobieństwo mojego i mojej kuzynki głosów i zawołam jej tatę do jej pokoju. Tak im przerwę! - pomyślałam
Stanęłam pod drzwiami.
- Tato! Przyjdź do mojego pokoju! - zawołałam głosem dziewczyny i schowałam się za szafą która stała obok.
- Już idę, Cam! - zawołał mężczyzna i wyszedł z pokoju kierując się do komnaty swojej córki.
- Wiedziałam, że się uda! - pomyślałam uśmiechając się
- To do jutra Camely! - rozległ się po chwili głos Jake'a i usłyszałam jak idzie w moją stronę.
Szybko wybiegłam z kryjówki i pobiegłam do  naszego pokoju. Wskoczyłam do łóżka i zamknęłam oczy udając, że śpię. Zaraz po mnie do środka wszedł Jake.
- Wiem co zrobiłaś, Emily. - powiedział cicho
Otworzyłam jedno oko. Mój przyjaciel uklęknął obok mnie i patrzył mi w oczy.
- Nic nie zrobiłam... - powiedziałam i naciągnęłam kołdrę na oczy
Jake uśmiechnął się do mnie.
- Co widziałaś? - spytał
- Nigdzie nie byłam i nic widzieć nie mogłam.
- W takim razie ciekawe jakim cudem słyszeliśmy jak ktoś o głosie podobnym do Camely woła jej ojca.
- Słyszeliście? - spojrzałam na niego spod kołdry
Jake odsłonił ją z mojej twarzy i pogłaskał mnie ręką po policzku.
- Widziałaś jak się całowaliśmy i zrobiłaś się zazdrosna, prawda? To słodkie!
- Trochę tak... Nie wiem właściwie dlaczego to zrobiłam...
- Jesteś urocza! Teraz chyba rozumiesz jak czuje się kiedy jesteś z Davidem...
- Ta... Poczułam to... - uśmiechnęłam się - Jake... - dodałam po chwili - Czy ty i Cam..?
- Nie wiem jeszcze... Muszę to przemyśleć. Zaskoczyła mnie i ja sam siebie też. - wstał z podłogi - Nie znaleźliśmy jeszcze klucza, ale Cam chyba już wie gdzie on jest. Rano tam pójdziemy! Teraz najlepiej się przespać. Dobranoc Emily! - powiedział i położył się w łóżku po przeciwnej stronie pokoju.
Zamknęłam oczy i od razu pomyślałam o Jake'u i Camely. Zaczęłam żałować że im to przerwałam. Dlaczego w ogóle to zrobiłam? Po co wtrącam się swojemu przyjacielowi w życie. Już i tak ma je beznadziejne przeze mnie. Cały czas robię mu nadzieję chodź Davida nigdy nie zostawię. Nie mogę mieć ich obu i powinnam się pogodzić z tym, że Jake szuka miłości. Może znajdzie ją w mojej kuzynce? Nawet byłoby fajnie! Zasnęłam.

Nie możesz dodać komentarza.