• Wpisów: 77
  • Średnio co: 16 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 18:55
  • Licznik odwiedzin: 11 937 / 1311 dni
 
mojamagia
 
Rankiem mnie i Davida obudził Jake.
- Wstawajcie! Emily! Idziemy dalej szukać. – na jego słowa od razu usiadłam otwierając oczy
- Śniło mi się że jesteśmy w domu całą czwórką. – powiedziałam – Bardzo tęsknie za córkami…
David również usiadł i pogłaskał mnie delikatnie po ramieniu.
- A wiesz, że mi też? – uśmiechną się – To dobry znak, Emi!
Na to do pokoju weszła Camely ubrana w długą czarną suknie.
- Już nie śpicie? – spojrzała na nas – To zapraszam was w takim razie na śniadanie. Jake? Pozwolisz na chwile? – mrugnęła do niego
- Już idę! – uśmiechnął się do niej – Zostawmy lepiej parę samą. Emi się pewnie przebierze i w ogóle.
- Ta! Przyjdźcie za chwile do głównej sali. To na dole. Największe drzwi. – powiedziała moja kuzynka i wyszła razem z Jake’iem
Poprosiłam Davida żeby podał mi ze swojego plecaka moje czyste rzeczy. Wzięłam je sobie, bo wiedziałam, że to może długo potrwać. Mój mąż też miał ubrania dla siebie. Oboje przebraliśmy się. Ja w zieloną bluzkę z czarnymi kokardkami i krótkie dżinsowe spodenki a David założył koszule w czarno czerwoną kratę i granatowe spodnie do kolan. Wyszliśmy z pokoju i poszliśmy do sali wskazanej przez Camely. Ona i Jake już na nas czekali.
- O czym sobie rozmawiacie? – uśmiechnęłam się i usiadłam przy stole obok Jake’a
David zajął miejsce naprzeciw mnie i obok Camely.
- Opowiadam Camely o naszym świecie, Emi. – odpowiedział mi przyjaciel
- Strasznie chciałabym mieszkać na Ziemi, ale Prawa Magii nie pozwalają królowym opuszczania ich wymiarów. Wielka szkoda, bo przeczytałam już tak wiele książek i marzę by móc zwiedzić Ziemię. Chciałabym podróżować. – powiedziała Camely
- A nie możesz wyjść stąd chociaż na tydzień? – spytał David
- Nie wolno mi… Nie mogę nawet wychodzić poza wioskę ludzi ciemności… Mówiłam już o tym Jake’owi. To moja kara za porwanie siostry Emily. Nawet gdyby nie to królowa nie może opuszczać swojego wymiaru. Takie są zasady i muszę się dostosować…
- Współczuję ci. – powiedział do niej Jake – Jakbym wiedział jak można porozmawiać z Królową Magii pomógłbym ci. Niestety nie wiem jak to zrobić. Nikt tego nie wie.
- Nikt poza Strażnikami Magii. To ludzie Królowej. Ale oni tak samo jak ona ukrywają się. Nie można się z nimi w żaden sposób skontaktować. Ja raz widziałam dwoje z nich. Przynieśli mi list od Królowej i zniknęli na moich oczach. Było w nim, że zostałam królową wymiaru mroku, że moja matka została zamknięta w lochach w pałacu Królowej Magii, i że mam zakaz opuszczania terenu mojego zamku na kilometr w każdą stronę. Aktualnie jest to teren wioski.
Wtedy do sali weszli dwaj służący z tacami kanapek dla nas. Po jedzeniu Camely zaczęła prowadzić nas na najwyższą wieżę jej zamku.
- Dokąd właściwie idziemy? – spytał David
- Do dawnej komnaty mojej mamy. – odpowiedziała moja kuzynka
Stanęliśmy pod drzwiami. Królowa mroku wyjęła z kieszeni sukni stary klucz i otworzyła nim drzwi. Naszym oczom ukazało się średniej wielkości pomieszczenie. Przy ścianie naprzeciw wejście stały dwie duże skrzynie a na prawo od nich stało łóżko. Za drzwiami znajdowała się wielka drewniana szafa, a na środku pomieszczenia duży stół z mnóstwem papierów. Dookoła było mnóstwo kurzu i pajęczyn.
- Przeraża mnie trochę to miejsce… - powiedziałam cicho i mocno złapałam Davida za rękę
Mój mąż nic nie powiedział tylko położył mi rękę na policzku, przyciągnął mnie do siebie i przytulił.
- Nie mam innego pomysłu gdzie może znajdować się klucz. Mam nadzieje że będzie właśnie tutaj – powiedziała Camely
- Ja też! Musimy go znaleźć właśnie dzisiaj. To ostatnia szansa… Jutro jest pełnia księżyca. Jeśli do tamtego czasu nie uratujemy Cindy i Annie one zginą… a wtedy i ja odbiorę sobie życie. – powiedziałam
Jake i David spojrzeli na mnie a potem na siebie nie odzywając się ani słowem. Weszliśmy do pomieszczenia. Zaczęliśmy przeszukiwać wszystko co tylko się dało. Klucza nadal nigdzie nie było.
- To wszystko przez moją rodzinę. – zaczęłam mówić zdenerwowana - Bycie księżniczką to przekleństwo. Jeszcze ta dziwna moc Niebieskie Światło. Dostałam ją od mamy gdy się urodziłam. Jak miałam 15 lat moja ciotka postanowiła mnie zabić żeby odebrać mi tą dziwną moc. Potem Cam chciała tej mocy.  Zaszłam w ciążę, urodziłam córki i tej starszej o kilka minut oddałam tą moc. Teraz trolle porwały dziewczynki żeby ją zdobyć. Nie wiedziały która była pierwsza więc zabrały obie. Ty wiesz co to jest to Niebieskie Światło? – zwróciłam się do kuzynki
- Nie mam pojęcia. Mama mi mówiła że to wielka moc dzięki której będzie potężniejsza od samej Królowej Magii. Tak mówiła, ale nigdy nie powiedziała co to naprawdę jest. – powiedziała Camely
- Wszyscy chcą tej magii a nikt nie wie co to jest. Zastanawia mnie dlaczego całe zło świata chce ją zdobyć. Do czego ona służy? Jakaś niszczycielska siła czy co? Co to do cholery jest! – krzyknęłam i kopnęłam w nogę od stołu
Z pod niego wypadł płaski, kwadratowy kawałek drewna. Jakby zamknięcie od jakiejś sekretnej skrytki. Wszyscy spojrzeliśmy po sobie. Kucnęłam przy stole i zajrzałam pod niego. W miejsca skąd odpadł tamten drewniany kwadrat wystawał jakiś kawałek metalu. Sięgnęłam po niego i wyjęłam duży stary metalowy klucz. Był lekko zardzewiały i miał ok. 10 cm. Pokazałam go Camely.
- Tak! To ten klucz!  - uśmiechnęła się patrząc na niego.
Całą czwórką szybko zbiegliśmy z wierzy na parter.
- Możemy już ruszać dalej. Jest jeszcze szansa. – powiedziałam uśmiechając się i przytuliłam Camely – Dziękuję ci bardzo za pomoc. Znaleźliśmy go dzięki tobie!
- Nie ma za co! – uśmiechnęła się
- Ruszajmy jak najszybciej. Jesteśmy już bardzo blisko odnalezienia naszych córek. – powiedział David i odwrócił się do Jake’a – Otwieraj portal do wymiaru ziemi. Im szybciej tym lepiej.
Jake skierował prawą rękę w stronę ściany korytarza. Zaczęło się na niej pojawiać coraz większe wirujące zielone koło.
- Czekaj! – krzyknęła Camely a Jake spuścił rękę i odwrócił się zdziwiony w jej stronę.
- O co chodzi? – spytał
Camely uśmiechnęła się i spuściła głowę.
- Pamiętasz wczorajszy wieczór? Chciałam zapytać czy dla ciebie to coś znaczyło… bo dla mnie chyba tak… - założyła ręką kosmyk czarnych włosów za ucho – Nie chce… żebyś z nimi szedł. Chciałabym żebyś tu ze mną został, bo… chyba się zakochałam… - spuściła głowę jeszcze bardziej zasłaniając twarz włosami.
Chłopak uśmiechnął się i powoli podszedł do niej.
- Wybacz, ale ja muszę iść. – chwycił ją za ręce – Muszę pomóc Emily i Davidowi. Nie mogę zostać. Świat mroku to nie moje miejsce. Ja mieszkam na Ziemi.
- Czyli tamto dla ciebie nic nie znaczyło? – podniosła głowę a po jej policzku płynęła łza
- Tamten wieczór… Nie wiem właściwie dlaczego to zrobiłem…
- Co? – przerwała mu – A myślałam że cię chodź trochę obchodzę… - zabrała od niego ręce i cofnęła się o krok – Spotkałam niewielu ludzi na swojej drodze. Rzadko ktoś do mnie przychodzi. Myślałam że nigdy nie spotkam nikogo wyjątkowego a spotkałam ciebie… Miałam nadzieje, że skoro mnie wtedy pocałowałeś nie jestem ci obojętna… a się myliłam… Idź już lepiej! Nie zawracaj sobie mną głowy… - odwróciła się by wrócić do swojej komnaty
- Cam.. – Jake podbiegł do niej i złapał ją za rękę. – Nie wiem dlaczego to wtedy zrobiłem, ale to była najlepsza rzecz jaką mogłem zrobić. Nie ma na Ziemi piękniejszej dziewczyny niż ty. – położył jej rękę na policzku i lekko wycierając z niego łzy – Obchodzisz mnie i to bardzo. Nie myliłaś się. – powiedział i zaczął całować ją w usta
Dziewczyna objęła go rękoma wokół szyi i odwzajemniła pocałunek.
- Ja dobrze widzę? On się z nią całuje? – powiedział zdziwiony David
- Już drugi raz… - powiedziałam spuszczając głowę
Znów ta zazdrość… Dlaczego ja to ciągle czuję? Będę musiała się przyzwyczaić, bo zdaje się oni są w sobie zakochani…
- Drugi raz?
- Tak… Wczoraj w nocy widziałam jak ją pocałował. Był z nią w jej pokoju. Przerwałam im wtedy wołając ojca Camely. Ja…
- Jesteś o niego zazdrosna? – przerwał mi mój mąż
- Mhm… Nie wiem dlaczego… Nie chce. Chce żeby Jake ułożył sobie życie z jakąś dziewczyną i żeby był z nią szczęśliwy a nie wciąż myślał o swojej miłości do mnie…
- To ci minie, Emily. – powiedział uśmiechając się – Za bardzo przyzwyczaiłaś się przez te wszystkie lata że Jake jest blisko ciebie.
Wtedy Camely puściła Jake’a.
- Więc zostaniesz teraz ze mną? – uśmiechnęła się patrząc mu w oczy
- Wybacz Camely, muszę im pomóc. Nie mogę zostać ale obiecuje ci, że do ciebie wrócę. Będę cię odwiedzał. Tak często jak to możliwe. – odpowiedział jej
- No dobrze. Bardzo żałuje, że nie mogę iść z wami. Chciałabym jeszcze spędzić z tobą trochę czasu.
- Niedługo się zobaczymy moja księżniczko. – pocałował ją w czoło a potem przytulił
- Będę tęsknić. – powiedziała cicho
Jake podszedł do mnie i Davida.
- Ruszamy dalej. – powiedział uśmiechając się
- Żegnajcie! – powiedziała Camely – Obyście uratowali dziewczynki.
Jake ponownie skierował rękę w stronę ściany i stworzył na niej zielony portal. Przeszliśmy przez niego i znaleźliśmy się w wymiarze ziemi.

Nie możesz dodać komentarza.